Cwikla, Beetka - melduję, ze i nad moja częścią Warszawy zaswiecilo słońce :-) hip, hip, hurra! :-) Czyli rozumiem, ze w sprawie słońca to do Was jakby co? :-)
Oszqrde, Fiuufiuu - ja nie umiem nic takiego dobrego zrobic, w ogóle lewa w kuchni jestem, oprócz sprzątania - to lubię ;-)
Ale faworki to straszliwie lubię. Oj bardzo, bardzo. Takie naiwne pytanie - trudno sie je robi?
Carine - Zaslabniecia wielu z nas sie zdarzaly, ja powoli chodzę, bardzo wolno wstaje, po wstaniu stoję zanim sie rusze dalej, sama nie wychodzę z domu. Trzeba dużo wody pić wtedy bo to automatycznie podnosi ciśnienie. Okazjonalnie tez mam wyższe tętno. Myśle, ze jeśli ciśnienie masz ok, a przypadlosci zdarzają sie raz na jakiś czas to lekarz tradycyjnie rozłoży ręce i powie, ze to norma w ciazy. Jeśli będzie sie nasilac, albo zacznie Cię bardzo martwić to zawsze warto to skonsultować z lekarzem. Mnie w pierwszej ciazy na wszelki wypadek gin wysłał na badanie serca.
Z chrzestnymi to tez będzie pod górkę, a do tego dwie pary potrzebne. Najbliższe towarzystwo w duzej mierze albo rozwiedzione, albo niekoscielne, albo na kocią łapę, albo tylko cywilny, albo niepasujacej kościolowi orientacji seksualnej. Choc wszyscy z sercem na dloni. Ci nieliczni moralnie-sie-nadajacy z racji osamotnienia w poprawnych życiowych wyborach maja juz rzesze chrzesniakow.
Całe szczęście mamy zaprzyjaźnionego ksiedza, co na nasze i innych niedoskonałości oko przymyka, ale jakoś mi głupio mimo wszystko, ze mu takich kandydatów prezentuje ;-)
Aż sama jestem ciekawa kto będzie chrzestnymi moich blizniakow ;-)