reklama

Sierpniówki 2014

Sierpniowa strasznie mi przykro..

No ja też tak liczę miesiące jak w tym drugim przykładzie.

A ja dziś rano wstałam,budzę synka a ten przez sen prawie,że chce zostać ze mną w domku,no to został:) A ja nic w lodówce nie mam,miałam na jakieś zakupy pojechać,ale z młodym to może po południu jak M wróci pojedziemy razem.
Włączyłam już pranie,zaraz chyba sobie kawkę strzelę:) W nocy popadało a od rana wychodzi słoneczko:)

Muszę się w końcu rozglądnąć za jakąś myjką parową do moich rolet,bo nie uśmiecha mi się teraz każdą ściągać z tych sznurków i po kolei z każdą latać do wanny żeby ręcznie prać..ehh sobie wymyśliłam..
 
reklama
Sierpniowa bardzo mi przykro tule mocno i caloje :*

Ja mojego gnojka do szkoly zaprowadzilam
ten pod szkola sobie przypomnial ze zostawil na biorku zadanie domowe.No wiecie co.To mamusia z brzuchem leci spowrotem.DObrze ze po drodze dogonilam kolege z klasy to dalam jemu.No i dobrze ze do szkoly mamy bliziutko...
Padam po malym maratonie...
 
Ja tylko na chwilę. Sierpniowa bardzo mi przykro :(

Ojaka jak byłam w szpitalu to wklejałam tu na forum Wam tego linka z usg darmowymi. Ja byłam z zamiarem żeby iść, ale w ten dzień miałam zajęcia na uczelni, a nie mogę ich opuszczać :( koleżanka była tam rok temu i nie narzekała. Pewnie najlepiej być jak najwcześniej - u nas było od 11, bo badania nie są na zapisy tylko z kolejki :)

Wiecie, co do kłótni, u mnie jest taki problem, że to chyba nie moje humory. Bo ja nigdy nie zaczynam tych sprzeczek, często widzę z drugiej strony, że coś nie gra, pytam i nic. Czasami po jakimś czasie wybuchnie i powie. Mam wrażenie, że to nie mnie hormony buzują...i też zdarzyło mi się usłyszeć, że przez to, że nie jem to dziecko zamiast 3, 5 będzie 2, 5 kg. Zostało mi to wręcz wykrzyczane, że jak mam jeść i rzygać to mogę jeść i rzygać bo i tak coś we mnie zostanie. A ja pierwsze 4 miesiące miałam bardzo koszmarne. I uważam, że przyszła mama jeśli nie robi nic złego nigdy takich słów nie powinna usłyszeć. I zmienił zdanie dopiero po wizycie u lekarza jak powiedziałam, że mam wage na minusie itd. A lekarz na to, że normalne i nie ma się o co martwić bo dziecko wysysa ze mnie. A przy badaniu dziecko wyszło większe niż z terminu.

Uff u nas dalej malowanie. Liczymy złotówki bo jeszcze trochę mebli trzeba kupić, karnisze, żyrandole :/
 
Sierpniowa -Moje Kondolencje :-(

Izis znam bol liczenia kasy ,niby teraz robimy ogrod ale wydajemy majatek ,a do konca daleko ....
Bylam na spacerze i mialam o cos zapytac ,wrocilam i nie pamoetam co to heheh skleroza
Anna teraz jak juz jestes sama odpocznij !!!!odetchnij
Ja zasiadam na szmate zeby jak codzień ogarnac moja piaskownice ,a i tak o 11 przyjedzie facet od wiercenia studni i podejrzewam ,że bedzie to samo ;-/
Aaaa no i musze wykonac telefon do tesciowej bo bedzie psioczyla ze wszyscy wiedza a ona nie hihihihi

Ah Izis jeszcze mialam dodac ze nie wiem jak u Was ale u mnie bardziej stresowo jest wlasnie w trakcie jakis remontow bo udziela nam sie stres ze czegos zabraklo trzeba cos przywiesc kupic ,ale jak widac efekty to podziwiamy to razem przytuleni :-)
 
Ostatnia edycja:
Oj ja też znam ból liczenia kasy jesli chodzi o dom. Zaczęło sie jak zaczeliśmy 3 lata temu dom budować,od roku mieszkamy, ale cały czas jest coś do robienia, nie mówiąc że kredyt na pół życia (zależy ile będziemy żyć:P )

anna odpoczywaj.
Przyznam,że z ciężkim sercem czytam jak piszesz o synku "gnojek":(

Ewaelinka z tego co pokazywałaś masz równiutko koło domu,zazdroszczę:)my niestety mieszkamy na strasznym spadzie:( i nawet synek nie ma gdzie na rowerze pojeździć czy w piłke pograć bo wszystko leci na dół:) choć przyznam że dzielnie sobie radzi,on problemu za lataniem za piłką nie widzi:D:D
 
Ojaka rok temu w moim ogrodzie byla dziura na dziurze i cale zeszle lato zwozilismy ziemie i prostowalismy teren do tego caly czas wyrastaly chwasty i co 2 tygodnie robilismy maszynami wertykulacje--przyznam ze teraz to bedzie na cos wygladalo ... dzis ma byc gotowa studnia i mozna siac trawe bo trzeba czyms podlewac by szybko wyrosla ,,mam juz dosyc widoku czarnej plazy i marzy mi sie zielen :-)
 
Witam się i ja przy kawie ince;-)
Sierpniowa moje kondolencje.:-(

A ja dzisiaj z rana pokłóciłam się z moim o błahostkę ale mam nerwa.:wściekła/y: Mała wstała dziś już o 7 no to ja proszę go, żeby wstał i zajął się nią. Dzisiaj ma "wychodne" z chłopakami no i będzie opijał swoje urodziny, syna i awans w pracy więc delikatnie nie będzie. Proszę go wstań bo czułam, że potrzebuję jeszcze pospać a ten, że mu się nie chce i w ogóle. Myślałam, że mnie szlag trafi. Wiadomo, że wstaję codziennie do małej itd. Pewnie pomyślicie, że głupia jestem, że robię z tego problem:zawstydzona/y: ale potrzebowałam dziś pospać. No i skończyło się na jego głupim tekście "skoro masz mi "płakać" to wstanę" a mnie odrazu odechciało się spania. Wstałam, Podziękował i wyszłyśmy z małą.
Teraz planuję jechać do Wrocławia na zakupy "odstresować się" ale muszę zabrać malutką ze sobą i kombinuję jak to zrobić by było nam jak najwygodniej.
Dobra ponarzekałam Wam z rana. Przepraszam :zawstydzona/y:ale nie mam z kim nawet pogadać:-(.
Mimo wszystko życzę Wam udanego dnia i super pogody:tak::-)
 
Ja też się nie mogę doczekać,aż będę mieć piękny ogród:) Miałam w tym roku w planach poszaleć trochę w ogrodzie,ale z brzuchem to kiepski pomysł:)
My niestety mieszkamy na takich terenach,że o prostą działkę to u nas ciężko. Ziemi też nawoziliśmy sporo,ale żeby mieć równiutko to niestety nie ma szans. Za to mam komfort,że za domem mam las i nikt mi się tam nie wybuduje. Minus taki,że mieszkamy przy drodze powiatowej. Coś za coś:)
 
Anna jeszcze mo się coś nasunęło :) zrozumiałam, że synka uderzyłaś w twarz ? Dla dorosłych to jest strasznie poniżające, a co dopiero dla dzieci. Wydaje mi się, że to najgorszy sposób na poprawę sytuacji i jego zachowania :)
Oczywiście ja nie mam dzieci, ale trzeba się chyba hamować z takim czymś bo dziecko to doskonały obserwator, no i szybko uczący się... może lepiej iść do pedagoga/psychologa popytać o radę ? Czasami okazuje się, że takie zachowanie może by ć wynikiem czegoś bardzo prozaicznego. Mnie osobiście wydaje się po samych Twoich wpisach, że jesteś bardzo nerwowa, on to też widzi pewnie i odbiera po swojemu :) dziecięcemu. A mam blisko siebie przykłady dorosłych ludzi, na które wpływ miały zachowania rodziców - gdzie Ci rodzice nie robili w sumie nic złego a okazało się, że pewne sytuacjee i zachowania zostawiły solidną zadrę na całe życie :)
 
reklama
Dziewczyny jesteście kochane, dziękuje za miłe słowa;-) Generalnie śmierć dziadka zaskoczeniem nie była, od 1,5 roku był przykuty do łóżka, od młodości chorował, miła wylewy, niedowłady itd. Przeszedł starość w najgorszy sposób jaki ktoś może sobie wyobrazić, ale nie będę tutaj tego opisywać. Teraz na pewno jest mu o niebo lepiej. I koniec na dzisiaj smutnego mojego gadania.

Koleżanka z pracy dała mi rano dwie, piękne czapeczki dla mojego maluszka. Z ciucha upolowała, ale jak zwykle piękne, tanie, nie zniszczone, niebieściutkie. Jedna w paski i z uszkami. Pomyślałam od razu o maleństwie i humor mi się poprawił. Wczoraj przeglądałam moje ciuszkowe zapasy i wyobrażałam sobie jak będę ubierać w nie dzieciaczka. Z każdym dniem kocham to maleństwo w moim brzuszku coraz mocniej;-) Czuje, że z mężem oszalejemy z radości jak się urodzi;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry