Witam dziewczyny
Ja w tym tyg siedziałam w pracy, bo chłop na szkoleniu więc ktoś pracowników dopilnować musiał ;-) dziś wróciłam trochę wcześniej. Powinnam posprzątać, ale jakoś lenia mam, spać mi się chce, a tu Martynka nie pozwala ;-)Jutro robimy przemeblowanie. Musimy z naszej sypialni wystawić taką wielką szafę, żeby zrbić miejsce na łóżeczko. no i wybieram się jutro do ikei po jakąś komodę, a przy okazji kupię lampkę dla małej ;-) i półkę taką wiszącą do pokoju Martynki :-) nie wiem jeszcze co chłop na to, ale w sumie to mi to lotto ;-) kupić to trzeba, a komoda pzeze mnie upatrzona akurat jest w promocji
Anna ja CIę też nie oceniam, też mi się zdarza dać Martynie po doopie, ale to w takich ekstremalnych sytuacjach, np. ostatni raz był dość dawno, ale wyrwała mi się na ulicy i zaczęła uciekać i prawie wbiegła na jezdnię! jak ja się wtedy wyadrłam to mnie chyba w drugim końcu Łodzi słyszeli :-( ale ona się zatrzymała tuż przed ulicą! było to koło naszego domu i jak tylko weszłyśmy do domu to po prostu dostała po tyłku :-( ja ją już do tego domu nie prowadziłam tylko ciągnęłam, a w domu płakałam razem z nią :-( i od tamtej pory już NIGDY nie wyrwała mi się na ulicy.
Natomiast i dla mnie uderzenie w twarz jest poniżające bardzo. Zdarzyło mi się też nazywać Martynkę "dziadówka", "gnojówka" ale nigdy do niej tylko jak coś o niej pisałam czy opowiadałam przyjaciółką i nie miło to być obraźliwe tylko takie żartobliwe, ale wśród moich znajomych mamy takie swoje powiedzonka na dzieci, które dla kogoś mogą być obraźliwe a dla nas mają wydźwięk zabawny
Bardzo współczuję tego włoskiego systemu :-( jakas masakra :-( nie wiem co doradzić, ale ja np. nigdy mamie nie napyskowałam byłam bardzo grzeczna, bo się bałam, że dostanę lanie

a mama uderzyła mnie tylko raz, jak miałam ze 3-4 lata i położyłam się jej na chodniku na ulicy, zaczęłam walić nogami i wołać, że ma mi kupić misia

więc wtedy dostałam, a tak to sobie nie przypominam, żebym kiedykolwiek dostała od mamy choć małego klapsa, ale pogadanki to mi robiła takie, że ho ho ;-) no, ale jak pisałam, ja byłam grzecznym dzieckiem i grzeczną nastolatką
Chciałabym Ci jakoś pomóc, ale widzę, że bardzo ciężko tam u Was skoro szkoła podważa zdanie rodziców :-(
Rany ale jestem padnięta :-( miałam Wam jeszcze coś pisać, ale normalnie oczy mi się same zamykają :-(