reklama

Sierpniówki 2014

Anna...szkoły są różne, niezależnie czy w Polsce czy gdzie indziej. Dzieciaki rownież dokuczają z różnych powodów. Zawsze jakiś się znajdzie. Odwieczny prawo grupy. Nie przeskoczysz nastawienia wychowawcy i tego Ci współczuje serdecznie. Uważam jednak, że Twój syn powinien już teraz oddzielać to co jest w szkole od tego co jest w domu, a przede wszystkim wiedzieć, że to co w domu się mówi jest święte. A szkoła to instytucja jak każda inna. Czy gdyby Twojemj mężowi szef powiedział, ze jestes głupią żoną Twój mąż by w to uwierzył? Nie sądzę. Wiem, że grupa rówieśnicza teraz dla Twojego syna jest najważniejsza i tak już długo zostanie, ale musisz z mężem pomyśleć o innych metodach. Pomyśl, że zanim syn trafi do wyższego poziomu szkoły(tam gdzie jest normalnie) może mieć już wiele złych nawyków nabytych niewspominając, że naprawdę uwierzy, że imigranci są gorsi.

Wierzę, że będzie lepiej!
 
reklama
Anna ja cię nie oceniam. Każdy robi jak uważa i wychowuje swoje dzieci jak uważa. Ale współczuje ci takiego systemu w szkole. Nie miałam nawet pojęcia że Włosi są tacy. Jak ja chodziłam do szkoły na zachodzie, to byliśmy uczulani na dyskryminacje i rasizm. Dużooooo się o tym u nas w szkole mówiło, bo wiadomo na zachodzie jest tyle narodowości że szok. Trzeba było żyć z innymi w zgodzie w szkole, nawet jeśli się miało jakieś uprzedzenia. Bo powszechnie wiadomo że Muzułmanie i Polacy miłością do siebie nie pałają. Ale w szkole nam wpajano że rasizm to zło.
 
Anno współczuję ciężkich chwil z synem,ale pomyśl że jak teraz go wychowasz to w przyszłości zaprocentuje.Ja pamiętam z dzieciństwa jak moja mama potrafiła zrobić mi godzinny wykład na temat mojego zachowania i że marzyło mi się wtedy dostać od niej w d....e,żeby tylko już gadać przestała.
Izis zazdroszczę kupna mieszkania,mnie to dopiero czeka i jak tak oglądam to nagle nic mi się nie podoba,jakoś ta ciąża gust mi wypaczyła ;-)
 
Anna, myślę że na bank dam kiedyś klapsiora jak nie wytrzymam. Tylko właśnie w twarz wg mnie to jest coś mocno poniżającego, w ogóle dla człowieka. A powiedz, czemu nie można zmienić szkoły ?

Co domieszkania to całkiem po naszemu nie będzie :) bo kuchnia, łazienka zostają takie jak były (ograniczony budżet), za kilka lat może coś zmienimy :) ale powiem szczerze, że ciężko mi się przestawić, jeszcze nie wierzę że jest nasze :)) i bardzo się cieszę, w końcu to będzie NASZ DOM:) w życiu przeszłam tyle przeprowadzek, że po prostu trudno mi się przestawić :))

Madison, bardzo lubię Twoje podejście do tematu trudnych ludzi :D staram się mocno ;) szefowie w jego dodatkowej pracy śmiali się ostatnio, że on jakiś ostatnio zresocjalizowany chodzi (wyszło, że ja z wykształcenia pedagog reski ;) )

Teraz leżakuje bo coś mi dziś znowu plecy siadły :)
 
Witam sie dziś i ja kochane!

Sierpniowa
tulę :*

szalenstwo zakupowe zaliczyłam:)
Wydaje mi sie, ze temat już był, ale jest mi tak bliski, ze wydaje mi sie godny odswiezenia. Jak sie maja wasze plecy?? Bo ja po zakupach targowych plus lumpex dziś wysiadłam i leże, krzyze bolą i biodro mi sie blokuje... A jak u Was sprawa stoi?

Co do sposobu ubierania sie to kupuje nowe rzeczy koszulki takie dłuższe, ale obcisłe ( do wykorzystania po ciąży) i mam 1 spodnie ciazowe. Na lato planuje śmigać w legginsach z pasem na brzuszek i tradycyjnych koszulkach. Te 4 M-ce to tak nie wiele, ze wole nie pakować sie w zasadzie w zbędne koszta.

Buziaki weekendowe:*
 
Ostatnia edycja:
Witam dziewczyny
Ja w tym tyg siedziałam w pracy, bo chłop na szkoleniu więc ktoś pracowników dopilnować musiał ;-) dziś wróciłam trochę wcześniej. Powinnam posprzątać, ale jakoś lenia mam, spać mi się chce, a tu Martynka nie pozwala ;-)Jutro robimy przemeblowanie. Musimy z naszej sypialni wystawić taką wielką szafę, żeby zrbić miejsce na łóżeczko. no i wybieram się jutro do ikei po jakąś komodę, a przy okazji kupię lampkę dla małej ;-) i półkę taką wiszącą do pokoju Martynki :-) nie wiem jeszcze co chłop na to, ale w sumie to mi to lotto ;-) kupić to trzeba, a komoda pzeze mnie upatrzona akurat jest w promocji

Anna ja CIę też nie oceniam, też mi się zdarza dać Martynie po doopie, ale to w takich ekstremalnych sytuacjach, np. ostatni raz był dość dawno, ale wyrwała mi się na ulicy i zaczęła uciekać i prawie wbiegła na jezdnię! jak ja się wtedy wyadrłam to mnie chyba w drugim końcu Łodzi słyszeli :-( ale ona się zatrzymała tuż przed ulicą! było to koło naszego domu i jak tylko weszłyśmy do domu to po prostu dostała po tyłku :-( ja ją już do tego domu nie prowadziłam tylko ciągnęłam, a w domu płakałam razem z nią :-( i od tamtej pory już NIGDY nie wyrwała mi się na ulicy.
Natomiast i dla mnie uderzenie w twarz jest poniżające bardzo. Zdarzyło mi się też nazywać Martynkę "dziadówka", "gnojówka" ale nigdy do niej tylko jak coś o niej pisałam czy opowiadałam przyjaciółką i nie miło to być obraźliwe tylko takie żartobliwe, ale wśród moich znajomych mamy takie swoje powiedzonka na dzieci, które dla kogoś mogą być obraźliwe a dla nas mają wydźwięk zabawny
Bardzo współczuję tego włoskiego systemu :-( jakas masakra :-( nie wiem co doradzić, ale ja np. nigdy mamie nie napyskowałam byłam bardzo grzeczna, bo się bałam, że dostanę lanie :-D a mama uderzyła mnie tylko raz, jak miałam ze 3-4 lata i położyłam się jej na chodniku na ulicy, zaczęłam walić nogami i wołać, że ma mi kupić misia :zawstydzona/y: więc wtedy dostałam, a tak to sobie nie przypominam, żebym kiedykolwiek dostała od mamy choć małego klapsa, ale pogadanki to mi robiła takie, że ho ho ;-) no, ale jak pisałam, ja byłam grzecznym dzieckiem i grzeczną nastolatką :-D
Chciałabym Ci jakoś pomóc, ale widzę, że bardzo ciężko tam u Was skoro szkoła podważa zdanie rodziców :-(

Rany ale jestem padnięta :-( miałam Wam jeszcze coś pisać, ale normalnie oczy mi się same zamykają :-(
 
Hej dziewczyny :-)
Ja już po zakupach małą okupiłam w buciki i bluzeczki:tak:. Dla małego w C&A znalazłam bodziaki z krótkim rękawkiem 5-ciopak za 17 zł.
Mała już smacznie chrapie. Wyobrazcie sobie, że dzisiaj jak byłam we Wrocławiu no i wiadomo musiałam skorzystać z tramwaja i kilka razy się przesiadałam. To w sumie tylko raz młody chłopak pomógł mi z wózkiem:szok:. A tak wszyscy udawali, że nie widzą:wściekła/y: Normalnie masakra jakaś.
Wyobrażce sobie jak wróciłam mój P zaczął mnie przepraszać za rano.
Anna nie denerwuj się kochana dziewczyny na pewno nie chcą Cię złościć ani "linczować" za Twoje zachowanie. Ja nie chcę oceniać bo nie jestem na Twoim miejscu, w Twojej skórze. Sama nie wiem jakbym zareagowała.
Ja zmykam się relaksować i oglądnąc "Kota w butach"
Miłego wieczorku laski:tak::-)
 
Leżę już w łóżeczku... Kręgosłup mój mnie nie lubi dziś. Ale robię postępy w doprowadzaniu mieszkania do ładu. Pył był wszędzie. Nawet w miejscach, które jak sądziłam były solidnie zabezpieczone. Piore i myje wszystko po kolei: sztućce, garnki, miski, także itp. Ubrania, ręczniki, pościele, pluszaki... Wszystko półka po półce, szuflada po szufladzie.... troszkę tego jest :) nawet nie jestem w połowie :) ale powoli i do przodu. Jutro znów pełna mobilizacja :)

Co do metod wychowawczych to kiedy mam kłopot przyglądam się w pierwszej kolejności sobie. Moja córka ma prawie 9 lat. W życiu dostała 3 klapsy, których żałuję bo były oznaką mojej bezradności i pójściem na łatwiznę. Kara ma być odczuwalna dlatego zabieramy jej przywileje, które lubi. Nie dajemy jej też być dorosla ponieważ jest dzieckiem a one Kiedy daje im się zbyt wiele wolności - nieco palma im odbija. Tak, jak maluchy potrzebują mieć rytm, tak samo starsze dzieci. Wtedy łatwiej sobie radzić z trudnościami. Zawsze uczę Maję, że nasz dom i nasza rodzina są bardzo cenne i tutaj obowiązują pewne reguły: miłość, szacunek, zrozumienie, akceptacja, wzajemna pomoc, zaufanie i zasługujemy na to wszyscy, każdy ma i przywileje i obowiązki.
 
reklama
Anna, myślę że na bank dam kiedyś klapsiora jak nie wytrzymam. Tylko właśnie w twarz wg mnie to jest coś mocno poniżającego, w ogóle dla człowieka. A powiedz, czemu nie można zmienić szkoły ?

Co domieszkania to całkiem po naszemu nie będzie :) bo kuchnia, łazienka zostają takie jak były (ograniczony budżet), za kilka lat może coś zmienimy :) ale powiem szczerze, że ciężko mi się przestawić, jeszcze nie wierzę że jest nasze :)) i bardzo się cieszę, w końcu to będzie NASZ DOM:) w życiu przeszłam tyle przeprowadzek, że po prostu trudno mi się przestawić :))

Madison, bardzo lubię Twoje podejście do tematu trudnych ludzi :D staram się mocno ;) szefowie w jego dodatkowej pracy śmiali się ostatnio, że on jakiś ostatnio zresocjalizowany chodzi (wyszło, że ja z wykształcenia pedagog reski ;) )

Teraz leżakuje bo coś mi dziś znowu plecy siadły :)

Vgg
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry