reklama

Sierpniówki 2014

reklama
Hej dziewczynki :) Bardzo dawno mnie nie bylo ale postaram się nadrobić. Tyle bylo ostatnio na głowie. Ślub i od razu pierwszy kryzys (hormony) ale na szczęście udało się wszystko opanować:) Bardzo kicham męża i nie wyobrażam sobie kłócić się cały czas o duperele- dosłownie! :crazy: Dominis daje w tyłek, wchodzi w bunt dwulatka, nie mam czasem sily.. W pon byliśmy na USG ale nasze maleństwo ciągle się chowa i dalej nie wiemy kogo się spodziewamy :-D 10 kwietnia drugie USG prenatalne, może w końcu się pokaże łobuziak. Ale tak skrycie marzę o córci:) Buziaczki
 
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że najważniejsze jest zbudowanie z dzieckiem więzi od samego początku. Musi czuć , że ma w Was przyjaciół, ze może o wszystkim powiedzieć , zostanie wysłuchane i zrozumiane. Nawet jeśli czasem jest trudno zrozumieć wybory niektórych nastolatków trzeba się z pewnymi sprawami przespać i przekalkulować na zimno. Mój syn odpukać w wiek nastoletni wszedł bez szaleństw, teraz wielkimi krokami zbliża się pełnoletność. wbrew pozorom dla mnie sytuacja łatwa nie jest -mam poczucie utraty kontroli nad jego życiem , chciałabym go chronić jak najdłużej przed całym złem tego świata ale to niemożliwe. Owszem wiem o jego znajomych, wiem że idzie na imprezę na której jest alkohol (syn nie pali) i różne towarzystwo, ale wiem też że jest ze mną ( z nami ) szczery, jeśli mówi, że będzie tam i tam to tam właśnie się spodziewam go ewentualnie namierzyć. Wagary owszem ale po ostatniej pogadance , (zadzwonił wychowawca , nieusprawiedliwione 3 dni czy wiemy o tym???? nie nie wiemy ale przecież mu tego nie powiem ) , wiem ,że nie poszedł do szkoły bo nam o tym powiedział, lub urwał sie z kilku lekcji. Cóż ja też byłam w jego wieku i znacznie gorzej przeszłam etap nastolatki. Syn coraz częściej wraca wieczorem , nocuje też u kolegi w weekendy , pisze jednak lub dzwoni tak został wychowany. Więc drogie mamy przyszłych nastolatków, nie będzie tak źle:-)
 
Kami mam nadzieje ,ze i u mnie tak bedzie :-) poki co dbam o ten kontakt i bede go pielegnowac również po urodzeniu malej ,,,,,
A tak na marginesie nie wiem czy nie trafie dzis do kliniki mala sie rusza ,ale zdecydowania mam skurcze dzwonie do lekarki
 
Ewaelinka - daj znac co lekarka na to i jak sie sprawy maja, mam nadzieje, ze to jakaś blahostka.


Z tego co piszesz to wyglada na to, ze dasz sobie radę a nastolatkiem :)

Ja uważam jak Kami - trzeba od poczatku budować relacje partnerskie, takie gdzie dziecko nie boi sie rozmawiać, byc sobą, nie boi sie błędu popełnić, ufa rodzicom i sie ich nie boi. Szanuje, ale nie jest zastraszone. Zna granice. Wiadomo, ze potem najprawdopodobniej bedzie chciało stanowić swoje i mniejszy lub większy bunt przejdzie. Ale jesli sie nie wypracowało wczesniej dobrych relacji to panicznie ruchy jak juz jest nastolatkiem na ogol przynoszą odwrotny skutek.

Ja mam super rodziców, lubianych przez wszyskich znajomych moich i brata, oraz wszystkich naszych partnerów życiowych :)
Czasami myśle, ze za mało dyscypliny mieliśmy, ale to pewnej efekt tego, ze sie rozwiedli jak bylismy nastolatkami, a wtedy rodzice 'wynagradzaja' dzieciom ten bałagan luzujac dyscyplinę.

Za to zawsze byli partnerami. Były czasy kiedy mnie do wkurzalo, bo ile mozna gadac czy podejmowac decyzje (czasami wolalam by cos nakazali lub zakazali ;))
Rodzice powtarzali, ze cokolwiek sie dzieje, cokolwiek robimy, planujemy itd lepiej im mówić, zeby jakby co mogł pomoc, ratować itd. Woleli pierwsi wiedziec o fajkach, alkoholu, wagarach, rozbitych autach. To mama zaprowadziła mnie do ginekologa po pierwsze pigułki.

Nie bylismy bici, od malego bylismy traktowani jak odrębne jednostki z poszanowaniem potrzeb, emocji, marzeń i lęków, a nasze zdanie miało wartość, na tyle na ile dziecku mozna pozwolić decydować.

Większych problemów nie sprawialiamy, ale pare spektakularnych akcji odwalilo każde z nas. Rodzice byli zawsze na straży by ratować z opresji, a najwieksza kara była świadomość jak bardzo sie martwią, jak to przeżywają.

Choć nie wiem czy przelkneli by to gdyby któreś z nas politechniki nie skończyło ;)))

To jest nudne jak moje mdłości ale - rozmowa, rozmowa, rozmowa :) Tylko teraz na to trudniej znaleźć czas...

Koniec lenistwa! Do zobaczenia pózniej :)
 
Ewaelinka - trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze.


Ja się zgadzam z dziewczynami, co prawda nie mam doświadczenia w wychowywaniu dzieci ale tak patrzę przez pryzmat siebie :-) U mnie właśnie najbardziej sprawdzały się rozmowy, po tyłku dostałam kilka razy i nie przyniosło to zamierzonego efektu bo dostawałam wtedy białej gorączki i chociaż wiedziałam, że zrobiłam coś źle robiłam drugi raz to samo :-) Na pewno im dziecko starsze tym więcej trzeba mieć cierpliwości, hormony młodzieżowe są straszne :-D


A ja się chyba za wcześnie cieszyłam, że mam zdrowie jak koń i nic mnie nie rusza, tym razem migdałki, kurde, czuję je tak jakby mi paszczą chciały wyjść, przełykanie boli... nie mam pojęcia gdzie je mogłam tak załatwić... Zażywałyście coś na ból gardła?
 
Hejka :-)

Ja od wczoraj w strachu.. myślałam, że dzisiaj IP będzie :confused2: od miesiąca czuję codzienne kopania i to mocne.. a od wczoraj bardzo malutko, dodatkowo wczoraj detektorem nie umiałam znaleźć serducha :szok: dzisiaj rano obudziłam się ze strachem i znowu Wojtka nie czułam.. 10min męczyłam się z detektorem rano ale znalazłam serduszko :tak: i Mały zaczął się bardziej ruszać.. ale strachu się najadłam :sorry:


EWAELINKA powodzenia i daj znać &&&&&&&&&&&

ATANA zdrówka, oby szybko Ci to przeszło!

MADISON eeee takiej to dobrze.. śniadanko do łóżka :-D moi chłopcy w łóżku byli dzisiaj a ja o 8 byłam w piekarni ;-)

MARTYNA witaj znów :-)

KAMI zgadzam się z Tobą w 100%. Najważniejsze są relacje nad którymi trzeba pracować od początku :tak:

BARBARKA 100 latek dla synusia :-) :* ja już przeżywam w lipcu 2gie urodziny mojego Szkraba :-D

CALTHA ranny ptaszek z Ciebie :tak:


U nas dzisiaj pogoda się pogorszyło.. jutro mamy zamiar zrobić wypad w góry więc liczę, że się poprawi :tak:
 
reklama
Witam. W wychowaniu dzieci popieram Kami i MAdison. Więź jest najważniejsza, od początku należy budować zaufanie i wdrażać mimo wszystko kontrolę. Ja jestem osobą wierzącą moje dzieci również myślę, że to też ułatwia w dzisiejszych czasach. MOja Paulina w tym roku kończy 16 lat jest cudownym młodym człowiekiem, pełnym ambicji, planów, miłości do ludzi. Nie ma buntu w jej zachowaniu. Natalia 12 lat to takie moje dziecko szczęścia, mały leniuch z ogromnymi zdolnościami, Adam 9 lat miłośnik zwierząt (mamy w domu małe zoo) i piłki nożnej. Każde moje dziecko ma swoje hobby, które wspieram i pomagam w realizacji ich marzeń. Dużo ze sobą rozmawiamy o wszystkim i o niczym, mamy związek bardzo partnerski, ale z dużym szacunkiem do mnie jaka ich mamy.
Wczoraj wylądawaliśmy z pauliną w szpitalu, złamała nogę w kolanie ma gips od pośladka po kostkę wstępnie na 6 tygodni. Tak się biedulka męczy.
Ewelika - trzymam kciuki, daj znać co i jak
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry