Cześć dziewczyny;-)
Na wstępie zacznę od weekendu- nic nie wypoczęłam

Ciągle ktoś na mieszkaniu się plątał... Dwójka lokatorów mieszka od prawie 2 tygodniu, bo robią remont swojego mieszkania i ich przygarnęliśmy. W piątek przyjechał brat męża na nocleg, bo miał szkołę. W sobotę brat drugiej lokatorki z dziewczyną. Ogólnie wszystko miłe i sympatyczne towarzystwo, ale dzień w dzień tłum ludzi, wieczorem wspólne siedzenie, gadanie, picie, granie.... wczoraj chciało mi się płakać, potrzebuje spokoju

Dzisiaj mam urlop, za godzinę jadę na badanie progesteronu. Nie wiem czy trzeba być absolutnie na czczo czy nie, ale odkąd otworzyłam oczy, marzę o ince- toteż teraz ją pije i rozkoszuję się w końcu ciszą. Poza tym łaskocze mnie gardło i męczy kaszel. Wyżaliłam się, uf
Z dobrych rzeczy- wczoraj moje dziecko było moim najlepszym pocieszycielem. Z rana mnie obudziło kopniakami z boczku. Pukałam w to miejsce gdzie czułam kopniaki i oddawał;-) Po południu tak samo. Brzuszek falował, mąż w końcu mógł coś poczuć. Także już wiem, że w złych chwilach będę miała swojego malutkiego pocieszyciela ;-)
Ewaelinka jak nie masz stresa przed czytaniem Kinga w ciąży, to polecam "It"- o ile już nie zaliczyłaś tej pozycji;-) Ja czytałam "Miasteczko Salem", ale za bardzo wczuwam się w klimaty i jakoś w ciąży wolę takich temtów nie czytać. Bardzo dobrze czyta się też "Igrzyska śmierci", które są o niebo lepsze niż film (który poniekąd też jest ciekawy). Poza tym mi w ciąży nie chce się czytać ksiażek, tylko ciągle jakieś gazety o dzieciach, narodzinach dzieci, ciąży itd:-)