Witajcie
Co do cc w PL to chyba to zależy od szpitala. Ja miałam w 2009 r i wspominam rewelacyjnie. Doszłam do siebie błyskawicznie. Martynkę położyli mi od razu na brzuszku, mąż co prawda czekał za drzwiami, ale jak zabrali Martysię na ważenie, mierzenie itd. to mógł już przy tym być, a później jak ja pojechałam na pooperacyjną to P cały czas był z Martynką. CC miałam rano, koło południa przyszła do mnie pani dr i opowiedziała mi wszystko o Martynce, jak się ma , ile dostała punktów itd. Za chwilę po jej wyjściu przyweźli mi na pooperacyjną Martynkę i była tam ze mną do wieczora (mąż też był) . na noc ją zabrali, na drugi dzień rano jak mąż przyszedł to znów ją przywieźli, a po południu zweiźli mnie już na noworodki i mogłam decydować czy chcę Martynkę czy nie.
I dodam, ze rodziłam w państwowym szpitalu, nikomu za nic tam nie płaciłam! miałam tam tylko swoją panią dr, ale ze mną na sali leżała dziewczyna, która tam swojego lekarza nie miała a miała też cc i była traktowana identycznie jak ja
Teraz też zamierzam rodzić w tym szpitalu! i jak mnie ginka zapytała czy chcę sn czy cc to się nawet 5 minut nie zastanawiałam, bo nie chcę sn!
dla mnie nie ma znaczenia jak kobieta rodzi! czy sn czy cc jest taką samą matką. i nie rozumiem ludzi, którzy mówią, ze jak się urodziło przez cc to się nie jest do końca kobietą

(bo takie opinie słyszałam) to nie ważne, że to cc nie było na życzenie, bo Martysia była ułożona poprzecznie. Jedna z koleżanek rodziła w podobnym czasie w UK i też miałam poprzeczne ułożenie i rodziła sn i to ona tak mi dogryzała! no sorki, ale dla mnie rodzenie sn dziecka ułożonego poprzecznie to wielkie ryzyko
teraz na początku ciąży dostałam wybór sn czy cc, wybrałam cc, ale okazuje się, że nawet jakbym wybrała sn to i tak nie mam na to szans ze względu na duże nadciśnienie i leki które biorę :-( więc w sumie wyszło na to, ze i tym razem nie będę miała cc na życzenie :-)
Ja siedzę właśnie w pracy, ale niebawem będziemy się zwijać, bo mąż ma coś tam jeszcze do załatwienia i do 18 musimy zdążyć, a póki co jesteśmy w innym mieście, bo firmę mamy w mieście oddalonym 70 km od łodzi. Musze jeszcze po magnez do apteki skoczyć
