reklama

Sierpniówki 2014

ja rodziłam naturalnie, ale wiele moich koleżanek miało CC i tak właśnie jest: bez osoby towarzyszącej, dziecka nie dostajesz na piersi (tylko pokazują z daleka), po 12 h obowiązkowo wstać i zajmować się dzieckiem (podobno zabierają tylko na noce) i po 3 dobach wypis !!!
 
reklama
Ewaelinka - Tak samo jest u nas, przynajmniej w Warszawie, nie chce mówić autorytarywnie za wszystkich.
Przy cc jest tatus, dziecko ląduje na piersi po porodzie - no ale po cc jest zupełnie inny zakres ruchów i możliwości przytulania dziecka.

Nie wiem jak szybko oddają potem na stałe, czy mama jest z dzieckiem czy na sali pooperacyjnej jest bez dziecka. Tam gdzie ja chce rodzic to chyba szybko.

Mi bardziej chodzi o to, ze trzeba kilka godzin leżeć, a po sn jestes mobilna odrazu i mozna korzystac w pelni z pierwszych momentow z dzieckiem. Ja mimo mocnego naciecia po kilku chwilach czułam sie tak jakby żadnego porodu nie było. Kazali mi wołać polozna do pierwszego siku, żebym sama nie wstawala, bo znieczulenie, bo oslabienie i trzeba sprawdzic czy nie fikne, no i czy sikne :) Ale oprócz tego normalnie mozna w dowolnej pozycji przytulajac malenstwo, karmic, zajmować sie nim, ruszać, iść sie przejść, wykąpać.

O raju Kaspian - juz dawno nie słyszałam o takich porodach cc... Ale jak widać wciaz najważniejsza wygoda lekarzy.
 
Ostatnia edycja:
Ja co prawda jeszcze nie wiem jak będę rodzić, ale do położnej to się pewnie zapiszę to się dowiem jak wygląda taka procedura w przypadku cc. Ale moja koleżanka miała cesarkę w Rydygierze i byłam u niej chyba drugiego dnia to maluszka miała w pokoju.

Właśnie mnie oświeciło, że zaczęłam 21 tydzień to będę dzwonić niedługo do tej p. Marzec umawiać się na wizytę :-)
 
Witajcie
Co do cc w PL to chyba to zależy od szpitala. Ja miałam w 2009 r i wspominam rewelacyjnie. Doszłam do siebie błyskawicznie. Martynkę położyli mi od razu na brzuszku, mąż co prawda czekał za drzwiami, ale jak zabrali Martysię na ważenie, mierzenie itd. to mógł już przy tym być, a później jak ja pojechałam na pooperacyjną to P cały czas był z Martynką. CC miałam rano, koło południa przyszła do mnie pani dr i opowiedziała mi wszystko o Martynce, jak się ma , ile dostała punktów itd. Za chwilę po jej wyjściu przyweźli mi na pooperacyjną Martynkę i była tam ze mną do wieczora (mąż też był) . na noc ją zabrali, na drugi dzień rano jak mąż przyszedł to znów ją przywieźli, a po południu zweiźli mnie już na noworodki i mogłam decydować czy chcę Martynkę czy nie.
I dodam, ze rodziłam w państwowym szpitalu, nikomu za nic tam nie płaciłam! miałam tam tylko swoją panią dr, ale ze mną na sali leżała dziewczyna, która tam swojego lekarza nie miała a miała też cc i była traktowana identycznie jak ja
Teraz też zamierzam rodzić w tym szpitalu! i jak mnie ginka zapytała czy chcę sn czy cc to się nawet 5 minut nie zastanawiałam, bo nie chcę sn!
dla mnie nie ma znaczenia jak kobieta rodzi! czy sn czy cc jest taką samą matką. i nie rozumiem ludzi, którzy mówią, ze jak się urodziło przez cc to się nie jest do końca kobietą :szok: (bo takie opinie słyszałam) to nie ważne, że to cc nie było na życzenie, bo Martysia była ułożona poprzecznie. Jedna z koleżanek rodziła w podobnym czasie w UK i też miałam poprzeczne ułożenie i rodziła sn i to ona tak mi dogryzała! no sorki, ale dla mnie rodzenie sn dziecka ułożonego poprzecznie to wielkie ryzyko
teraz na początku ciąży dostałam wybór sn czy cc, wybrałam cc, ale okazuje się, że nawet jakbym wybrała sn to i tak nie mam na to szans ze względu na duże nadciśnienie i leki które biorę :-( więc w sumie wyszło na to, ze i tym razem nie będę miała cc na życzenie :-)

Ja siedzę właśnie w pracy, ale niebawem będziemy się zwijać, bo mąż ma coś tam jeszcze do załatwienia i do 18 musimy zdążyć, a póki co jesteśmy w innym mieście, bo firmę mamy w mieście oddalonym 70 km od łodzi. Musze jeszcze po magnez do apteki skoczyć :-D
 
OJAKA super, że już lepiej :tak:

MADISON wiadomo jak CC jest potrzebna to nie ma dyskusji :no: żadna kobieta nie będzie narażać swojego i dziecka zdrowia/życia. Mi bliższy jest SN ale jak będzie to zobaczymy.. najważniejsze aby było bezpiecznie! Przy bliźniakach chyba bym wolała CC z powodu bezpieczeństwa..

Jeżeli chodzi o cc to słyszałam, że partner nie jest przy porodzie i nie daje się dziecko na pierś..
Ja rodziłam SN rano.. Michaś leżał parę minut na mojej gołej piersi po czym z mężem i pediatrą poszli na mierzenie/ważenie. Mnie lekarz zszył i wywieźli mnie na korytarz traktu porodowego a tam czekał synuś z mężem :tak: mięliśmy może 15-20min.. przyszła pediatra i zabrała małego na oddział.
Dostałabym go po kilku godzinach ale mój stan się pogorszył.. pod prysznicem zemdlałam i drastycznie spadła mi morfologia a cukier we krwi ponad 200. Miałam kroplówki, zastrzyki itd.. najgorsze, że nie chcieli mi Michała przywieźć, przez mój stan :-( popołudniu jak mój G. przyjechał to dali go na godzinę ale potem znowu wzięli.. dopiero na następny dzień rano jak już lepiej się poczułam to dostałam Michaśka i miałam go ciągle przy sobie :-) jedynie co oddawałam go rano na mycie i ważnie. Ale rozstanie choćby kilkugodzinne z dzieckiem po porodzie jest dramatyczne.. ja przez pół nocy wyłam :sorry:
 
Martynka a to gdzie byl twoj synek ? Czemu nie z mezem ?
Naprawde dla mnie to jest dziwne wokol mnie wszystkie szpitale sa przyjazne dziecku staraja sie by matka karmila zaraz po porodzie dlatego po cesarce tez sie karmi
Jest tylko roznica ze przy cesarce moga byc tylko 2 osoby a przy normalnym porodzie to z tego co wiem moze byc cala familia ,chodz u mnie starczylo ze Byl maz i to on przecial pempowine i myl ubieral i wazyl malego a polozna sie tylko przygladala
 
trzymajcie się wszystkie leżące!!! oby tylko dzieci siedziały jak najdłużej

podczytałam Was, co naskrobałyście w weekend, ale wybaczcie,nie odpiszę każdej z osobna....

ja znowu zmagam się z przeziębieniem, niby nie takim poważnym jak ostatnio, ale jestem taka przymulona, jakby ktoś calą energię ze mnie wyssał i nie mam na nic siły..... za to weekend mialam bardzo intensywny i towarzysko-rozrywkowy, chyba już ostatni taki w ciązy.....
dziś nie robię nic, bo jestem strasznie słaba
 
Ja właśnie tak gromadzę informacje, rozważam za i przeciw każdej formie porodu :-) Cesarka niby bardziej do mnie przemawia bo ja jestem panikara i nie lubię jak mnie boli, z drugiej strony, podczas zabiegów, które miałam w życiu największą cholerą był cewnik a przy cesarce na pewno się go dostaje... SN zaś podobno zdrowszy i jak wszystko idzie dobrze to się szybko dochodzi do siebie no i nie ma tego cholernego cewnika... No cóż, mam jeszcze cztery miesiące z haczykiem i przede wszystkim zobaczymy co powie mi lekarz :-)
 
Ewaelinka a od dawna mieszkasz w Niemczech?

cala familia przy porodzie?? oł noł! Ze mną był tylko mąż, mama z siostrą przyjechały do szpitala jak rodziłam,ale nie wchodziły do sali,tylko M na chwilę do nich wyszedł "zdać relację" jak dostałam znieczulenie.
Fakt,że z racji bóli porodowych miałam gdzieś ile osób jest na sali,bo marzyłam o tym żeby już tylko urodzić,ale jak rodzić rodzinnie to ograniczyłabym się tylko do męża (chyba żeby nie mógł,to ewentualnie mamę swoją)

Jak wygląda u nas po cc nie wiem,bo się tym wcześniej nie interesowałam,ale gdzieś czytałam,że raczej mąż czeka poza salą. Kuzynka rodziła w Danii i mąż był cały czas z nią,ale podobno minę miał niesamowitą jak zobaczył jak rozcinają jej brzuch:)
 
reklama
Ja jestem nastawiona na sn. Mimo ciężkiego pierwszego porodu nie wyobrażam sobie cesarki. Teraz tylko zastanawiam się gdzie rodzić. Na Inflanckiej w W-wie pracuje mój lekarz,ale ma rzadko dyżury. Mocno myślę nad Żelazną,ale tam nikogo nie znam. Żelazna ma lepsze opinie.... Zupełnie nie wiem....
Kac śpi. Spacer i zjeżdżalnia zaliczone. Teraz lecę gotować obiad choći się nie chce bardzo.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry