Też mnie kusiło, żeby iść na studia doktoranckie i potem kontynuować pracę naukową ale ja mam/miałam takie nieżyciowe zainteresowania, w Krakowie katedra archeologii nie ma siły przebicia, zresztą tematyką, która mnie interesowała (cywilizacja minojska) zajmują się tak na marginesie więc musiałabym wyjechać do Warszawy, a nie bardzo mi się chciało zostawiać wszystko i zaczynać od nowa :-) Z jednej strony trochę żałuję, że nie zaryzykowałam ale z drugiej strony tutaj też mi się fajnie poukładało :-)
Co do zwierzaków, to ja wszystkie zwierzaki lubię, kotki, pieski, chomiki, jaszczurki... Nigdy nie miałam żadnych lęków, i te żyjątka mnie chyba lubią bo zawsze coś do mnie się przywlecze, żeby głaskać. Z piesków to z taką pewną rezerwą do pitbulli podchodzę... :-)
Jednak w bloku, to koty mi się wydają takie trochę mniej kłopotliwe w utrzymaniu, napaskudzi do kuwety, można zostawić na cały dzień samego w domu i najwyżej focha tylko strzeli, na spacer nie trzeba wychodzić... :-) Pies to jednak większa odpowiedzialność, no i przerażają mnie te, za przeproszeniem, obesrane trawniki, bo ludzie nie sprzątają jednak po swoich zwierzątkach. Jak się doczekamy domku z ogródkiem to piesek może kiedyś będzie ale póki jesteśmy w bloku to raczej nie bardzo.
U mnie też się piękny dzionek zapowiada, może nawet posunę się do tego, że trochę w chałupie ogarnę :-)