Mój D. poszedł do sklepu, wrócił i pizgnął mi łososiem 1,5 kg wagi, dobrze, że wybebeszonym, ale trzeba było go jednak poporcjować i zamrozić
Z porządków to się posunęłam do tego, że wstawiłam pranie, zrobiłam kawę i usiłuję się przekonać, że odkurzanie wcale nie jest takie męczące jak mi się wydaje :-)
Zakupy na Allegro bardzo lubię, sporadycznie mi się zdarza, że dostanę coś innego niż na obrazku, a używane też kupuję. Kilka "przebojów" w ciągu tych lat też miałam, niektórzy sprzedający są niepoważni i wydaje im się, że człowiek powinien im dziękować zgięty w pas, że wogóle wysłali lub chcą wysłać

Ostatnio jakiś cwaniaczek za przesyłkę szmatek o łącznej masie może 300 g policzył mi 118 zł za przesyłkę kurierską, jakby to z Mozambiku szło to może bym się jeszcze nie zdziwiła, nie zapłaciłam oczywiście, Allegro mi nawet upomnienia nie dało jak napisałam co i jak. Ale generalnie mało miałam takich niespodzianek :-)
Monya - ja tego też nie rozumiem, jeżeli wystawiam coś na sprzedaż to to oglądam, fotografuję i staram się uczciwie opisać, a takie zatajanie wady to wg mnie specjalnie robią licząc na to, że nie będzie się właśnie chciało człowiekowi reklamować czegoś za małe pieniądze.
Tak mi się przypomniało a propos wad, jakiś czas temu chcieliśmy zmienić auto, no to siu D. zaczął przeglądać różne tablice, drzewka i inne serwisy, coś wypatrzył, spodobało mu się, zdjęcie było jak śnieg leżał, auto odśnieżone w połowie, OK, jedziemy oglądać, na miejscu okazało się dlaczego tylko do połowy odśnieżone zostało :-) W części przysypanej na masce z przodu taki całkiem spory, zardzewiały ubytek w lakierze, w tym przypadku to ja nie wiem na co liczyli, że ktoś się tak zakocha w tym autku, że oleje drobny mankament wielkości dwóch męskich dłoni?
