Dzień dobry... ja już po kawce... zjadłam też jabłuszko... a otem pomidorki z mozarella i oliwkami ...
Jutro na 9:40 wizyta. Powinnam też zrobić posiew z antybiogramem bo jakiś mam tam dyskomfort.
Czuję się bardzo otumaniona ostatnio. Nie wiem czy to hormony czy mózgownica już tak ciężko pracuje

Czuję się taka pusta w środku. niby wszystko dobrze itd. ale jakoś ciągle nie mogę się ogarnąć z myślą, że jestem w ciąży. Do pewnego stopnia znam powód tego stanu... mam kolosalny lęk przed stratą... taki że nie myślę nawet o nim tylko on gdzieś we mnie jest... więc tak, jakbym udawała, że nie jestem w ciąży na wszelki wypadek

w poniedziałek przyjdą już pierwsze wielkie zakupy i mebelki a ja wpadam w jeszcze większą panikę.
Czytam jak piszecie o swoich maluszkach w brzuchu... takie przywiązane, kochające, troskliwe... a ja taka zimna ze strachu. Chociaż nie jestem zimna tylko raczej ciepła kluseczka... ale tym razem staram się tak bardzo nie myśleć o tym, że jestem w ciąży, że aż mnie to przeraża. Wybraliśmy imię.... a ja myślę, że może za wcześnie, kupiłam meble i zaraz strach a co jak się nie uda... takie mam fiksum dyrdum
A może to ta pogoda

albo już zwariowałam do reszty
