reklama

Sierpniówki 2014

Witam się i ja :)
Wczoraj pojechaliśmy kupić Majce buciki - kosmos normalnie z tymi butami.... była w tylu sklepach i nic nie ma :( kupiliśmy jedne balerinki a mieliśmy jeszcze buty sportowe i klapki.

Nachodziłam sie tak że jak wchodziłam do domu po schodach to już z bólu kręgosłupa, miednicy i biodra łzy mi leciały.... to nie jest normalne :( czuję się jak niedołężna babulinka....
 
reklama
Ewaelinka- vacu to taki próżniociąg zakładany na główkę jak nie można wypchnąć dziecka.
Położną u nas opłaca się ze swojej kieszeni. Nie wiem nawet jaki to koszt ale obstawiam kwoty powyżej 1000
Mamy stażystke,ale wiesz co właściciel to właściciel ;-) jakaś mocno zabiegana dzięki jej pomocy w pracy nie jestem i chyba stąd głupoty do głowy przychodzą bo mam czas o nich myśleć. Widzisz....i tak źle i tak byle jak ;-)
Ja jeszcze w łóżku. Chłopaki śpią a ja do Was zajrzalam i czekam na ich pobudke.
 
Dobry z rana. Yyy mozecie sie smiac ale ja ani przy pierwszej ciazy ani przy drugiej niemialam żadnej poloznej. Nawet w sumie niewiem o co z nimi chodzi. Capucinco wypiłam. Zloze zaraz luzko, odprowadze malego do szkoly a potem sama niewiem co robic.
Jesli chodzi onacinanoa krocza to to nieboli. A po porodzie dobrze zainwestowac w tantum rosa na mnie nasiadowki w niej podzialaly fenomenalnie.
 
O kurczeeee 1000 zl z wlasnej kieszeni!!!!!!!ich chyba popier......
Az nie wiem co napisac :-/
A ten proznociag to wiem o co chodzi ,ale nie mialam pojecia ,ze to sie tak nazywa ..
Ania u mnie polozna przygotowuje cie do porodu ,sprawdza rozwarcie ,twoj stan ,slucha serduszka ,jak chcesz to robi akupunkture np. Rozluzniajaca macice -co niby pomaga przy porodzie odpowiada na mase twoich pytan i przywozi ci roznego rodzaje olivki i herbatki na laktacje :-)pozniej jest przy porodzie ,a na sam koniec przyjeżdża wazyc dzidziusia i ogladac rowniez moze ci pokazac jak kapac ,do tego sprawdza jak obkurcza sie macica i jak sie goisz ,moja przywozila mi pampersy po szpitalnej cenie ale tylko maja malutki rozmiar ,no i pomaga karmic albo takie tam -przedewszystkim pogada i napije sie kawki heheh -podowiaduj sie jak to u Was wyglada ,moze Ci tez taka babka przysluguje
 
Dzień dobry;)
Wczoraj intensywny dzień, od 4 do 23 na nogach bez polegiwania, to dziś do 7 spałam :wow:
Widzę, że głównie o nacinaniu krocza piszecie...przydadzą mi się takie informacje, bo w tym zakresie jestem zielona:) Jak dobrze mieć bardziej doświadczone! Dzięki dziewczyny;)
 
Witam się i ja :)
Madruszka, ja z kolei boję się porodu SN. Z Agatką miałam cc, wiem na czym to polega i zawsze to co znane to mniej straszne. Po CC na pewno dłużej dochodzi się do siebie, bo to w końcu operacja. Ja parę dni tylko plackiem leżałam, bo nie byłam w stanie się podnieść. Miałam znieczulenie w kręgosłup i tak jest lepiej moim zdaniem bo możesz zobaczyć i usłyszeć malucha, jak go wyciągną.
 
Cześć.
Po wczorajszej wizycie u lekarza z małą jestem mega zadowolona. Najważniejsze, że mała już zdrowa :tak: A po drugie lekarka ma super podejście do dzieci.
Julian też ma super lekarkę, ale i tak do pewnego wieku nie lubił żadnych badań. Teraz bardzo chętnie chodzi i sam wszystko pokazuje, więc u nas niechęć do kitla przeszła z wiekiem.
A my wstaliśmy z mega okropną biegunką.. Już wczoraj Michała coś czyściło ale dzisiaj to już kosmos :baffled:

Zdrówka dla Michasia!
No wlasnie mama,zbliza sie dzien kiedy przyjedzie.Niewiem niejestem zbyt szczesliwa.Ja wiem ze to niby pomoc i wogule.Ale ja niezniose jak bedziemy sie klucic.
Jak ja Ciebie rozumiem... Moja mama to złoty człowiek , zawsze chętnie pomaga i jak jest u mnie to zawsze pysznie gotuje i najlepiej we wszystkim by mnie wyręczała, zwłaszcza teraz. Ale jest jedno ale... Jakoś tak zawsze wychodzi, że często się ścieramy i raczej nic nie jest w stanie jej przekonać jak już ma ugruntowaną opinię... Jak jestem u siebie to tęsknię, ale jak jesteśmy razem to czasem mam dość...
No i jak przyjeżdża z babcią to kłócą się prawie non stop i to o duperele... Niestety to nie na moje nerwy, chyba za stara już na to jestem...
Dziewczyny zostalam ciacia!!!!!!moja psiapsiola z pl urodzila wczoraj przez cc coreczke Martusie waga 3100 i 52 cm ,obydwie czuja sie super !!!!! Termin miala na 22 maja
Gratulacje!
Amelia ja też męczę się ze zgagą :-( Już kolejny dzień zresztą.
Idę później na rozmowę do kierownika w sprawie skrócenia godzin pracy- proszę, trzymajcie kciuki za pozytywne zakończenie tej rozmowy
Z dolegliwości ciążowych ostatnio też męczy mnie wieczorami zgaga... Synek jest wysoko i pewnie z tego powodu, na szczęście życie ratuje mi Rennie.
Kciuki zacisnięte!
Aha pisalyscie o oplacaniu poloznej to znowu was zasmuce bo tutaj te koszta pokrywa kasa chorych -ja tylko wypisuje z nia kontrakt i po tygodniach przychodzenia do mnie kupuje w podziekowaniu jakies kwiaty ,albo cosik -i tyle mnie to kosztuje ,a z ciekawosci ile polozna kosztuje w pl to jakas stala kwota za cala opieke czy jak to sie mowi godzinowo
U mnie tak samo. Jak opieka jest skończona dostaję rachunek i wysyłam go do ubezpieczalni. My w formie podziękowania dajemy piękny bukiet kwiatów.



Wczoraj byliśmy na wizycie na porodówce w szpitalu gdzie rodziłam Juliana. Wszystko odnowione, kilka sal do porodu rodzinnego, po porodzie pokoje rodzinne, pomoc laktacyjna na miejscu. Za pierwszym razem byliśmy bardzo zadowoleni z opieki i warunków, a teraz wygląda wszystko nawet ciut lepiej. Pójdziemy jeszcze do drugiego sziptala, rekomendowanego przez moją ginekolożkę, tak dla porównania.

Spotkaliśmy się też z naszą położną, wyściskła nas i zapisałam się na ekspresowy kurs szkoły rodzenia na 24.05, przypomnę sobie techniki oddychania i porozmawiamy też o metodach przygotowujących do porodu, chyba tym razem skuszę się na akupunkturę. Robiliśmy u niej pierwszy kurs szkoły rodzenia i tak się złożyło, że była na dyżurze jak przyjechałam rodzić Juliana. Całą noc mi pomagała, byłam jedyna kobietą na porodówce, a potem przejęła mnie inna, też świetna położna. I bardzo pomogła mi przy początkach karmienia.

Było coś o sąsiadach... Z mojego doświadczenia tutaj wynika, że lepiej za bliskich stosunków nie mieć. W starym mieszkaniu była miła starsza sąsiadka, zawsze ciu, ciu, ciu... Niestety jak Julian zaczął raczkować to zaczęło się nachodzenie, że hałas jakby ktoś cały czas młotkie w podłogę u nas stukał, że to nie do wytrzymania... Na balkon dziecko też nie mogło wychodzić, bo śmiech czy pisk to było zakłucanie spokoju. I tak było lepiej niż u mojej przyjaciółki, tam sąsiedzi wzywali kilka razy policję, bo dzieci na palcach nie chodziły...

Teraz ze wszystkimi sąsiadami, ludzie w podobnym wieku, jesteśmy na cześć i często zatrzymujemy się na pogaduchy i tak jest dobrze.

Ostatnio mam straszliwy ciąg na owoce: arbuzy, jeszcze nie te idealne, i truskawki od okolicznych rolników, takie pięknie pachnące, są u nas codziennie. I jeszcze banany na dzień dobry i jabłka w międzyczasie... Na szczęście pociąg do słodyczy kompletnie zniknął.

Słońce wychodzi, a moje chłopaki jeszcze śpią... Mamy trzydniowy weekend, ale pora już wstawać.

Miłego dnia.
 
Cześć, dzięki za słowa wsparcia i kciuki:tak: Dziś już mam lepszy dzień, wczoraj jeszcze ryczałam na balkonie- nie pytajcie o powód, bo sama go nie znam:confused: Z kierownikiem dogadałam się, że pracuje do końca miesiąca, ale skraca mi czas pracy i tak zamiast 8h tylko 5h siedzę:-) Dla mnie to już bardzo duża ulga i od razu inne nastawienie.

Wczoraj dostałam paczkę z pościelami, ochraniaczami, becikiem i resztą pierdółek do spania i relaksu dla małego. To wszystko jest takie piękne, delikatne. Naprawdę cieszy moje oczy. Jestem zadowolona. Zgadałam się też z dziewczyną z Lublina, że odkupię od niej paczkę używanych ubranek- na zdjęciach wyglądają bardzo porządnie. Zostanie mi zakup pierdółek typu waciki, olejki itd oraz wózek, łóżko i wanienka iiiiii jestem gotowa do porodu :-)

Nacięcie krocza- sama myśl o tym jest dla mnie straszna. Wolałabym tego uniknąć.... W ogóle ostatnio coraz więcej o porodzie myślę.I dopóki są to myśli, że urodzę i w końcu przytule moje maleństwo to jest ok. Ale jak już pomyśle o tym jak ono drogami rodnymi z tą wielką główką tamtędy ma wyjść na świat toooo :baffled:

Ewaelinka ja chyba przylecę urodzić w Twoich okolicach. U Ciebie to jakaś bajka w porównaniu z tym co się słyszy o szpitalach i personelu w moim mieście
 
Wydaje mi sie ,ze taka polozna na polskie warunki to luksus :-/
Cwikla ja tez sie zastanawialam jakbym miala mlodsze dziecko jak bym to zniosla ,napewno bym musiala ,ale ciezko to widze ...Moj Oli ma juz 8 lat i po czesci wszystko rozumie -ze mnie boli ,ze spie ze to czy tamto a majac takiego szkraba to naprawde wyzwanie !!!!
Wczoraj cos mi zmywarka po wlaczeniu odbijala i nie chciala myc dzis juz mialam po serwis dzwonic ,ale cos tam pomerdalam przy filtrze (niby byl czysty) wlaczylam i oooo myje hihihi
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry