reklama

Sierpniówki 2014

reklama
witam dziewczynki

ja wczoraj dostałam weny, wszystko nadrobiłam, napisałam długasnego posta i co??? net mi wyłączyli i sie nie wysłał..jakieś problemy ze światłowodami i potem cały dzien neta nie mialam.....porażka
kaspian mam nadzieje,że jednak sie nie zaraziłaś...dla pocieszenia u mnie w domu wszyscy mieli grype żołądkową, bałam sie ,że i ja też będe miala a jako jedyną mnie ominęło..także trzymam kciuki zeby i ciebie ominęło....
wczoraj byłam na usg 4d i dzis na wizycie, szczególy w osobnym wątku;-)

smaka na owoce robicie, dobrze ze juz sie zbliza ten sezon:-)
ja wczoraj dostalam od kolezanki poziomki, pieknie kwitnace ale nie ma kto je wsadzic bo nie mamy czasu...dzis z mężem meble skręcam, jutro jedziemy na zakupy bo musimy sie rozejrzec za stolikiem kawowym, jakimś wypoczynkiem lub naroznikiem i krzeslami do jadalni....
Co do nacinania ja bylam nacinana i nic a nic nie czulam bo wbili mi znieczulenie przed, szwy potem troche ciagnęły ale ogolnie spoko...musialam być nacieta bo małemu z wagą 4330 ciezko bylo sie przecisnąć:-D
co do poloznej ja nie bede miala swojej, przy synku tez nie mialam...

niedlugo zbieram sie na uczelnie a tak mi sie nie chce.....:no:
 
Dziś dzwoniłam do mojej Kliniki i pytałam o cenę porodu i cenę sali jednoosobowej... cc 2300 a doba w pokoju 300 zł... czyli po cesarce jest się w szpitalu 2 doby.

Czy jest sens rozważać salę jednoosobową skoro inne są maksymalnie 2 osobowe? A warunki jak hotelu *****
Tylko jak trafi mi się druga mama z pokaźną namolną rodzinką.... sama nie wiem... 600 zł za dwa dni ...to troszkę dużo...
 
Odebrałam wyniki tej krzywej cukrowej i spoko, można jeść, nie mam cukrzycy :-)
na czczo 4,88, po godzinie 5,77, po 2 godzinach 4,84 (przy normach 3,9-5,50 mmol/l)

Dzisiaj pół dnia latałam po Leroy Merlin i OBI ale kupiliśmy i wannę z obudową i umywalkę i kibelek, jutro tylko płytki i cacy będzie :-) Potem plac zabaw z siostrzenicą bo przyszła i patrzyła oczami jak kot ze Shreka, żeby z nią iść to polazłam, teraz padłam na paszczę i już nic nie robię :-)

Martyna - ja sobie odpuszczę to darmowe USG bo w poniedziałek mam wizytę to będę miała podgląd i pewnie za kolejne 3 tygodnie już mi zrobi fachowo to 3D w gabinecie :-)

Kaspian - pewnie nie masz rumienia ale tak profilaktycznie trzymam kciuki :-)
Gratuluję III trymestru :-)

Edys - wszystkiego najlepszego 144561_bukiet-kwiatow-tulipany-wazon.jpg

Co do nacięć, porodów itp. to ja jeszcze się nie nastawiam, co prawda u mnie prawie na pewno skończy się cesarką ale na poważnie o formie porodu mam rozmawiać na przełomie czerwca i lipca, do tego czasu się nie stresuję :-)

Katushka - tak czy siak, dobrze, że zdrowy maluch jest już na świecie :-)

Kahaka - oj, pecha ma ta rodzina, teraz na zasadzie równowagi w przyrodzie powinno ich coś wyjątkowo dobrego spotkać.

Ćwikła - co ma być to będzie, a bez teściowej na głowie na pewno większy komfort psychiczny :-)

Martuśka - najgorsi są tacy starszawi frustraci, mnie lata temu też jeden taki oblał bo wymyślał niestworzone rzeczy, które niby popełniłam, nie powiem wulgarnie co mu na drogę. Następnym razem może na kogoś normalnego trafisz i będzie już OK :-)

Mądruszka - wg mnie to większość reklam jest kręcona dla debili, lub dla dzieci, bo to dla nich takie fajne krótkie bajki-komiksy. Ja nie oglądam prawie wogóle TV to nawet nie wiem o jakiej reklamie mówisz :-)

Angie - ja miałam durne sny w I trymestrze, potrafiłam nawet krzyczeć coś przez sen, Darek mnie budził, potem się uspokoiło na szczęście :-)
 

Załączniki

  • 144561_bukiet-kwiatow-tulipany-wazon.jpg
    144561_bukiet-kwiatow-tulipany-wazon.jpg
    21,7 KB · Wyświetleń: 59
Kobity mimo że bb w telefonie nie nadążam za wami.
Ja właśnie zagniotlam ciasto na pizze i ciasto na plesniaka, och od dawna to ciasto za mna lazi.
A pizza wypadla po drodze niewiedzialam co na kolacje. A ze moje chłopy prawdziwie italianskie żarcie lubia a mi ciasto zawsze drożdżowe rosnie jak porabane hihi.... Wiec ktora leci na pizze i ciacho?
 
edys sto lat i wszystkiego dobrego :)) To ja mam o rok mniej :D

kahaka...to jest straszne...po 1 taki młody człowiek..powinien jeszcze żyć następne tyle. I do tego tata tej kuzynki z Bartusiem...aż się płakać chce..strasznie mi przykro

Trzymam kciuki za wszystkie sprawy mieszkaniowe - czy zakupy, czy wyprowadzki teściowej...;)))

Sny też mam teraz czasem dziwne. A tata to mi się śni co jakiś czas, ale chyba w ciąży częściej niż normalnie. Zawsze wtedy się ciesze, że jednak jest i go widzę. No a potem...się budze:-(


Wiecie co ja to bym tych owoców pojadła...jutro mam uczelnie, ale może wieczorem wjadę do jakiegoś marketu albo w poniedziałek na jakimś targu :)

Jutro przywożą nam stół i krzesła, w końcu :D


K. zaczyna sezon w dodatkowej pracy na ochronie, częściej go teraz nie będzie w domu. Ale chyba tą dodatkową pracę lubi bardziej niż normalną :)


Ostatnio musiał mnie prowadzić "pchając" do łóżka, bo te bóle po lewej stronie krzyża przybierają inne formy i nic mi nie jest, a tu nagle bach i nie mogę podnieść nogi i się wyprostować :P Z jednej strony śmieszne, z drugiej nie bardzo :-)


Ja właśnie pomalowałam paznokcie...zamiast się uczyć na jutro, albo pisać pracę albo cokolwiek pożytecznego...ale dawno nie malowałam paznokci ;-)


Mnie się wydaje, że lepiej być naciętym niż pękać. Tyle, że u nas nie często ktoś pyta kobietę o zdanie przy porodzie tylo ciachają jak chcą :)
 
edys- spełnienia marzeń i najlepsze zyczenia
angie to masz sny. mi sie takie kosmiczne juz skonczyly. generalnie snie o sobie z brzuchem...w 1 ciazy chyba nigdy.
asiołek-ale masz smaka :d hahah
natkusia-tobie rowniez ;)smacznego
caltha-aj i dlatego ja olałam doktorat...rok z dzieckiem dal mi do myslenia.pokaz si epo wizycie u fryzjera!
marlenkus-podziwiam,ja jestem leniem smierdzacym i gotuje obiad na 2-3 dni. od kiedy ma sie rodzine jakos nie chce mi sie wymyslac.nie spoelniam sie w roli kucharki.podziwiam zatem ciebie,ze ci sie chce :)
sierpniowa-o i od razu humor lepszy :)
karaiwina-co sie stalo?
asiołek- musze przyznac,ze tanio robia cc.zawsze myslalam,ze to drozsza "zabawa"
atana-gratuluje zakupów:)
anna- oj pizza :)

no to chociaz 3 strony nadrobilam :)
ja dzisiaj aktywnie spedzilam dzien. jak o 15:00 zachcialo mi sie spac,tak ledwo kawe sobie zdarzylam zrobic,bo bym zasnela zywcem... masakra.

zalatwilam tez ub.samochodu i zrobilam porzadek w ciuchach swoich,jasia,ludwika i miejsce w szafie na ciuchy inki. padam...
 
Edys, wszystkiego co najlepsze :-)


Jeśli chodzi o położną to mam wrażenie, że nie wszystkie piszemy o tym samym. Wg mnie są "2 rodzaje położnych": pierwsza taka ekstra powiedzmy, tylko do naszej dyspozycji w trakcie porodu (bo ta "etatowa" pewnie będzie miała kilka "pacjentek, jeśli się nie zdecydujemy to tak czy siak położna ze szpitala będzie z nami), która pomoże i dotrzyma nam towarzystwa ;-) (za to niestety trzeba ekstra też zapłacić) oraz druga - środowiskowa, która zajmie się nami po powrocie do domu (i tu nam łaski nikt nie robi, należy nam się to z urzędu za darmo, do tego przysługują nam spotkania przed porodem, takie edukacyjne, ale ile dokładnie to już nie pamiętam, przed porodem położna też może nas odwiedzić w domu). Jeśli coś nie jest tak, to proszę poprawcie mnie, bo może coś pokićkałam.
 
Misiura wszystko się zgadza...
Ja już miałam wizytę położnej środowiskowej w domu :) pierwsze koty za płoty. Było bardzo miło i miałam okazję zapytać o nurtujące mnie kwestie.
Położna środowiskowa czyli tzw. z urzędu ma wyznaczone minimum 4 wizyty u nas. Natomiast jeżeli są problemy z karmieniem, pępuszkiem, piersiami.... powinna nas odwiedzać częściej aż do ustania problemu.
Moja położna przyjdzie do nas w dzień wypisu ze szpitala i będzie przy pierwszej domowej kąpieli i karmieniu :)
U mnie była to miła starsza Pani, której wiedza z niemal 40 letnim stażem pracy jest nieoceniona :)

Podczas porodu jest też położna w szpitalu, która czuwa nad jego przebiegiem.... taka szpitalna położna do porodu, która też jest niejako z urzędu ale pod opieką ma wszystkie w tym czacie rodzące mamy i nie jest jedynie do naszej dyspozycji.

Można też wynająć położną taką dla siebie. Jej usługi są płatne i w czasie porodu jest tylko do naszej dyspozycji.
 
reklama
Ja przed pierwszym porodem nie miałam przyjemności. Ale za to po i owszem :)
Moja mama nalegala na zgłoszenie mnie jako świeżej mamy do przychodn NFZ, a małego do pediatry NFZ.
No i przyszla bardzo miła pani, nie powiem czesc rzeczy była super w tym nauka masaży dla noworodka.
Ale moj ulubiony moment to pokazywanie krocza :) W moim własnym domu, obcej babcie nagle trzeba pokazać krocze :) Co by nie psuć atmosfery pokazalam ;)))

Pani uznała, ze mamy porządek, dobre warunki, jestesmy bardzo ogarnieci, mały dobrze przybiera na wadze to wiecej nie przyjdzie, chyba, ze zadzwonimy :)

Ja myśle, ze czesc pierworodek, które prowadzą ciąże prywatnie nawet nie wie o tej poloznej środowiskowej. Ja przynajmniej nie wiedziałam, znaczy znałam tylko ta wersje po porodzie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry