Odnośnie Warszawy to ludzie spoza mają różne wyobrażenia o "warszawiakach" i odwrotnie - mieszkańcy Warszawy też często "krzywo" patrzą na ludzi spoza... Ale nie zawsze na szczęście ;-)
Mieszkałam w Warszawie 6 lat - trochę na Mokotowie, trochę na Ursynowie, studiowałam na Ursynowie a pracowałam w centrum. Ogólnie dobrze wspominam te czasy. Po ślubie zamieszkaliśmy w mojej rodzinnej miejscowości oddalonej ponad 50 km od stolicy. Wszystko ma plusy i minusy. Trochę tęsknię za tym, że wsiadałam w komunikację miejską i za chwilę byłam na zakupach w dużym centrum handlowym, że wszędzie miałam blisko - na uczelnię, do fryzjera, marketu, centrum handlowego, imprezę, znajomych, lekarzy, itd.
A teraz - do fryzjera dojeżdżam 20 km bo tym w mojej miejscowości nie ufam za bardzo, do lekarza do Warszawy, na większe zakupy również. I zawsze wiąże się to z wyjazdem... a wcześniej miałam to wszystko na miejscu (w ogóle to urodziłam się w Warszawie, ale mieszkałam na wsi).
Do znajomych ze studiów też daleko, bo część się porozjeżdżała po Polsce, a część mieszka w Warszawie i też raczej ciężko się spotkać, bo każdy ma swoje życie. A mi, zwłaszcza teraz, rzadko chce się jechać do Warszawy specjalnie na spotkanie dwugodzinne.
Rozważaliśmy z M pozostanie w Warszawie, bo on też tam mieszkał ostatnie 6 lat i do tej pory tam pracuje (codziennie dojeżdża) - ale ja jeszcze przed ślubem przestałam pracować w stolicy, jakiś czas szukałam tam pracy, ale ostatecznie rozpoczęłam ją w innym miejscu więc postanowiliśmy wyprowadzić się ze stolicy na dobre. Nie mówię, że nigdy tam nie wrócimy, ale na razie na pewno zostaniemy tu gdzie teraz.

Myślę, że wszędzie może być fajnie, ważniejsze jest otoczenie, zwłaszcza najbliższe ;-) czasami tęsknie za anonimowością - często w Warszawie sąsiedzi się nie znają, ale to też ma plusy - przynajmniej ktoś nie żyje twoim życiem i nie obserwuje każdego twojego ruchu - a w mojej miejscowości niekiedy tak właśnie jest ;-)
w Warszawie szłam na spacer czy pobiegać i nikogo to nie obchodziło, a tu jak kiedyś ktoś zobaczył że biegam to od razu było "Sylwia się chyba odchudza, bo biega":-) i ogólne poruszenie że tej to chyba odbija, żeby tak biegać bez sensu
