reklama

Sierpniówki 2014

mi bardzo szybko czas leciał do 20 tyg! a teraz mam wrażenie ze się tak wlecze ze szok...a ja już się tak doczekać swojego maluszka nie mogę. Wogóle to jestem najbardziej chyba ciekawa jak mój starszy synek na maluszka zareaguje itp...a on tak bardzo sie cieszy i wszystkim w koło opowiada o braciszku,że aż koledzy z przedszkola kazali mu go przynieść i pokazać jak sie urodzi:-D on jest dumny,że już nie jest jedynakiem, bo już wszystkim mówi,ze ma brata choć mały jeszcze w brzuchu :)
 
reklama
Odnośnie Warszawy to ludzie spoza mają różne wyobrażenia o "warszawiakach" i odwrotnie - mieszkańcy Warszawy też często "krzywo" patrzą na ludzi spoza... Ale nie zawsze na szczęście ;-)

Mieszkałam w Warszawie 6 lat - trochę na Mokotowie, trochę na Ursynowie, studiowałam na Ursynowie a pracowałam w centrum. Ogólnie dobrze wspominam te czasy. Po ślubie zamieszkaliśmy w mojej rodzinnej miejscowości oddalonej ponad 50 km od stolicy. Wszystko ma plusy i minusy. Trochę tęsknię za tym, że wsiadałam w komunikację miejską i za chwilę byłam na zakupach w dużym centrum handlowym, że wszędzie miałam blisko - na uczelnię, do fryzjera, marketu, centrum handlowego, imprezę, znajomych, lekarzy, itd.
A teraz - do fryzjera dojeżdżam 20 km bo tym w mojej miejscowości nie ufam za bardzo, do lekarza do Warszawy, na większe zakupy również. I zawsze wiąże się to z wyjazdem... a wcześniej miałam to wszystko na miejscu (w ogóle to urodziłam się w Warszawie, ale mieszkałam na wsi).
Do znajomych ze studiów też daleko, bo część się porozjeżdżała po Polsce, a część mieszka w Warszawie i też raczej ciężko się spotkać, bo każdy ma swoje życie. A mi, zwłaszcza teraz, rzadko chce się jechać do Warszawy specjalnie na spotkanie dwugodzinne.

Rozważaliśmy z M pozostanie w Warszawie, bo on też tam mieszkał ostatnie 6 lat i do tej pory tam pracuje (codziennie dojeżdża) - ale ja jeszcze przed ślubem przestałam pracować w stolicy, jakiś czas szukałam tam pracy, ale ostatecznie rozpoczęłam ją w innym miejscu więc postanowiliśmy wyprowadzić się ze stolicy na dobre. Nie mówię, że nigdy tam nie wrócimy, ale na razie na pewno zostaniemy tu gdzie teraz.:tak:
Myślę, że wszędzie może być fajnie, ważniejsze jest otoczenie, zwłaszcza najbliższe ;-) czasami tęsknie za anonimowością - często w Warszawie sąsiedzi się nie znają, ale to też ma plusy - przynajmniej ktoś nie żyje twoim życiem i nie obserwuje każdego twojego ruchu - a w mojej miejscowości niekiedy tak właśnie jest ;-)

w Warszawie szłam na spacer czy pobiegać i nikogo to nie obchodziło, a tu jak kiedyś ktoś zobaczył że biegam to od razu było "Sylwia się chyba odchudza, bo biega":-) i ogólne poruszenie że tej to chyba odbija, żeby tak biegać bez sensu :-D
 
Asiołek ja w koło mam same jeziora, najwieksze w swojej miejscowosci ale jakoś mnie nie ciągnie w ciąży do pływania...chyba bardziej się boje jakichkolwiek infekcji bo odpukać w tej ciąży jeszcze mi się nie zdarzyło:) w tamtym roku codziennie się pluskałam.....mi mąż ostatnio zaproponował wyjazd nad morze(powiem,że jeszcze nie mialam okazji być a już nieraz męża o to gnębiłam) akurat wybrał sobie moment jak jestem w ciaży i to na końcówce-odmówiłam, bo boje sie jechać już teraz gdziekolwiek...swoją drogą faceci nie mają za grosz poczucia czasu:-p
 
martuska oj jak ja Cię dobrze rozumiem, mimo że mój brzuch z tych małych to czuję się wielka, ociężała, niezgrabna, obolała od początku ciąży przez kręgosłup i biodra chodzę jak kaleka, opuchnięta i zaczynam mieć dosyć. Mam dwie wstępne daty cesarki ustalone 8.08 i 18.08 i jak wcześniej mówiłam żebyśmy postarały się dociągnąć do 18, tak za tydzień na wizycie będę chyba błagać na kolanach o termin na 08. Każdy tydzień zaczął mi się niemiłosiernie dłużyć....no ale natura chyba celowo tak to zrobiła bo która ciężarna nie ma już serdecznie dość pod koniec.

dołączam do grona marud :-)
 
Faisca ja rodzilam w wodzie i nie wyobrazam sobie inaczej cos pieknego !!!!! Bol w skali 1 do 10 dla mnie 2 :-) jednak co na mokro to na mokro ,,,,bardzo bym chciala tak rodzic teraz i mam nadzieje ze sie uda !!!!!wszystkim polecam

Ide dziewczynki sie myc i wyciagnac w lozku :-* do jutra
 
Ewaelinka - dobrze wiedzieć, musze sie wywiedziec cos wiecej o tym porodzie w wodzie.

Nikitka - ja tez ociężała, ale trudno sie tak nie czuć jak 9 kilo do przodu :/ mi sie cieżko chodzi i kolka mnie łapie, wiec przezucilam sie na rower i jest lepiej.

A temat Warszawy wywołał u mnie taka nostalgie, ze namowilam męża żebyśmy pojechali teraz na długi weekend :-D Szkoda tylko, ze ciechana miodowego nie bede mogła sie napić ;)
 
Faisca, moje 2 koleżanki rodziły w wodzie i obie są zachwycone. Jedna w takiej prawdziwej wannie porodowej, a druga w zwykłej wannie, w której się miała tylko wykąpać, ale nie zdążyła wyjść :-)

Ale wy dużo piszecie, jejku!

martuskaa, ja jeszcze nie czuję się jakaś bardzo ociężała, ale zmęczona też już jestem. Dzisiaj szłam z mała do banku tylko i z powrotem (jakieś 400 metrów) i tak się zmęczyłam okropnie...Tchu mi brakuje, tak jakbym płuca miała za małe.

Dla zainteresowanych:
Bartuś mojej kuzynki dalej w szpitalu, mają siedzieć jeszcze tydzień (juz prawie 4 m-ce...). Ma założoną sondę do żołądka i kuzynka uczy sie teraz to obsługiwać. Padaczka niestety się zaostrzyła, próbują dobrac mu leki.
 
reklama
Monya - to ja sie bede pocieszac tym co napisalas. Nie wiem czemu te wody tak mnie zaczęły niepokoić.

Faisca - coooooo? :))) przerzucilas sie na rower i jest lepiej? Żyjemy w dwoch rożnych światach ;)
Wypytaj tam dokładnie u siebie co i jak i naszym gadaniem sie nie sugeruj, my to trzeci świat jestesmy jesli chodzi o porody ;)
Slodki tej nagły plan odwiedzenia Warszawy :)

Ewaelinka - rodzenie w wodzie to u nas rarytas :) Głownie dlatego, ze brak położnych wyszkolonych do takich porodow, wanny u nas sa raczej wykorzystywane przy 1. fazie porodu. Ciekawa jestem, które szpitale juz to maja.

Widzę, ze spory front marud :)
No ja dzis zloszcze sama siebie za ten podly nastroj, potrzebne to jak dziura w moście.
Te sie czasami śmieje do M, ze jeszcze troche i bede sama błagac o cc, przed ktorym teraz tak drze.

Wszystkim planującym podróże i wyjazdy zazdroszczę. Ja odmawiam nawet podróży do innych nich 3 najbliższe dzielnice. A poza tym mam zakaz, ale i bez tego nic by z tego nie było.
Najblizsze szaleństwo to mani-pedi za tydzien w czwartek :)))

Dobranoc :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry