Ja dzisiaj w ramach wagarów od leżenia wybrałam sie z córka do lekarza ;-). I to cała moja aktywność a i tak jestem przestraszona czy oby nie przesadziłam. Zaczynam sobie wkręcać ze przez to twardnienie brzucha moze cos byc z dzidziusiem i ze moze powinnam była dać sie położyć do szpitala na kilka dni.
Jeszcze do tego moi rodzice wydzwaniają do mnie każde z osobna ze miało jakies głupie sny w nocy i panikują. A ja w sny nie wierze, nigdy mi sie nic nie sprawdziło i tylko takie głupie gadanie mnie wkurza!
Ogólnie humor mam dobry jeszcze dzisiaj byłam mega podjarana bo przyszła mi paczka z apteki gemini i praktycznie wszysko dla dzidziusia i dla siebie mam. Zostało mi tylko poprasować ubranka, bo tez juz lezą wyprane i przykryte.
I znowu gdzieś z tylu głowy mam słowa mamy, która jak byłam w pierwszej ciąży mówiła ze wszystko w sklepach jest teraz i jak sie dzidziuś urodzi to sie pokupuje bo po co zapeszać. I tym oto sposobem przy córce ograniczałam sie z kupowaniem a pozniej przez dwa tygodnie po porodzie zamiast wspólnie z mężem cieszyć sie dzidziusiem to on latał a to po waciki, a to po wit. K+D, a to po maść na sutki, a to po butelkę, a to po śpioszki bo przecież po co tyle ubranek kupować ... [emoji16]. I przez to pralka chodziła codziennie i ledwo zdążyło sie wysuszyć. A teraz mam dużo wszystkiego ... i z jednej strony luz a z drugiej strony czy oby nie zapeszam ... ufff