Dołączam się do wirtualnego wsparcia.

Wiem dziewczyny że jest ciężko, mój też pracuje po kilkanaście godzin, wraca nerwowy, opowiada o tym co się w pracy działo i tak mnie ląduje tą negatywną energią że aż mam go dość

zastanawiam się czy po porodzie zrobi się spokojniejszy, czy będzie bardziej zwracał uwagę na to by nie brudzić w domu. Boję się że będę miała duże dziecko w gratisie do płaczącego noworodka. Jeszcze ostatnio wyjechał mi z tekstem że nie jest pewny czy to imię będzie dobre i że w ogóle to on musi go zobaczyć by wiedzieć jakie imię będzie odpowiednie....no ręce mi opadły. Jak mnie wkurzy to sama wybiorę imię.
dobrze że tu wszystkie jesteście fajne, też zwróciłam uwagę ma to że nie ma Hejtów o byle co, po prostu z każdą można się dogadać jak z człowiekiem. Aż żal że nie jesteśmy wszystkie z tej samej miejscowości.
Ja już nie mogę się doczekać porodu. Bardzo bym chciała mieć już małego obok...wiem że wtedy dzień będzie bardziej zorganizowany, zawsze będzie do kogo się przytulić

z dzieckiem nie ma mowy o samotności nawet gdy mąż pracuje cały dzień. Oczywiście też mam obawy, zwłaszcza że nie będę potrafila zgadnąć czemu mały płacze, że coś mu się stanie, ale wierzę że instynkt da radę.
Nie stresujcie się dziewczyny, cieszmy się ostatnimi tygodniami z brzuszkami, relaksujmy się i wysypiajmy bo potem nie będzie czasu
