Dziewczyny z rodzina meza jest tak, ze u nich tz w rodzinie babci meza bylo dwoch braci z jakas powazna choroba, nie wiem jaka, bo pierwszy raz o nich uslyszalam, ale oni byli cale zycie zamknieci w czyms w rodz hospicjum, ktore prowadzily siostry zakonne i ci rodzice widywali ich chyba raz w tyg, albo w miesiacu juz nie pamietam. W kazdym razie dla nich to byl klopot, bo musieli placic za ich pobyt tam, a teraz jak obaj zmarli jeden w wieku 30, drugi 39 lat to ta matka mowi, ze odetchnela. Ja bym serca nie miala, zeby male dzieci zamykac na cale zycie w zakladzie, ale oni sie ponoc tlumaczyli, ze nie daliby rady z tymi chorobami, pozatym to wies zabita dechami, wiec pewnie inna mentalnosc nie wiem, ale szkoda mi sie tych chlopakow zrobilo.
Jutro pierwsza impreza moje prawie juz "doroslego" jak to o sobie mowi chlopca

Narobilam sie babeczek do p-la z ciasta marchewkowego, malo slodzonego, bo ponoc dzieci nie lubia, ale jak jedna sprobowalma to nawet na moje antyslodyczowo one jakies takie malo slodkie

, ale juz po ptokach nic nie poradze. W sobote ur kolegi w bawialni, a w niedziele nasze ur. Zwariuje. JUtro zaczynam robic tort teczowy, ale zrobie go sobie w ciagu dnia, bo wieczorem padne na cyce.