powiem Wam, ze jak szlam na ta wizyte do ginki to caly czas pytalam sama siebie czy bym chciala chlopaka czy dziewczynke, co prawda po perypetiach z tym Downem bylo mi obojetne oby bylo zdrowe, ale wiadomo, ze ta plec "uwiera"

i mimo, ze lapalam sie na tym, ze nie no obojetne chlopak czy dziewczyna, ale przypomnialam soebie jak szykowalam ciasta i salatki na swieta, chlopaki bawili sie w pokoju, a ja sobie wyobrazilam, ze za pare lat oni nadal beda sie bawic, a ja z corcia bede szykowac szamke. I jak juz lezalam na tej kozetce to prawie nie oddychalam jak widzialam, ze stara sie tam wjechac miedzy nogi i na slowa o i chy7ba dziewczynka myslalam, ze podskocze z radosci

dzis bylam z malym po zabawke, bo sobie uzbieral w skarbonce i poszlismy do takiej jakby hurtowni i tak jakos spojrzalalm na rozowy do pozygania dzial dla dziewczynek i sobie mysle, kurcze jesli sie ta mala potwierdzi to otwiera sie przedemna zupelnie nowy swiat, sukienki, lalki itd. I nawet dostalam nagle ochpty zeby kupic jakies tam symboliczne drobiazgi, zeby tak wiecei upewnic sie, ze ta corka pozostanie corka
