Kapalam synka jak zawsze w łazience w wannie, stalam koło tej wanny i sięgając po żel do mycia poslizgnelam się i upadlam na brzuch całym moim ciężarem, taki szok, że w mig się pozbieralam, wyciągnęłam dziecko z tej wanny, mały płakał bo się wystraszył, to był ułamek sekundy przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem, jak na złość sama w domu. Płakać mi się chce, przez myśl przeszło mi jechać do szpitala, ale dzidzia się na szczęście rusza.
Boże co za pech, nie rozumiem nadal jak to mogło się stać.
Jutro rano mam wizyte oby wszystko było dobrze. Taka oferma że mnie, tragedia