W poprzedniej ciąży byliśmy sami z mężem i nie żałuję tego. Rodzice nas tylko odwiedzili i tyle chociaż mieszkali blisko (i to ne od razu tylko hmm po tygodniu czy po dwóch). Bardzo nas w tedy to zbliżyło mnie, męża i dziecko. Mieliśmy ustalone z mężem zasady co do wychowania i nie chcieliśmy aby ktoś nam się wtrącał. Położna moja nam wszystko wytłumaczyła jak wyszliśmy ze szpitala; kąpiel, karmienie, trzymanie dziecka. Tak więc naprawdę przydatna pomoc dla kogoś kto pierwszy raz będzie miał dziecko w rękach.
Mąż tylko w tedy mógł mieć wolne, więc był tez zaangażowany bardzo teraz nie będzie miał tyle tylko parę dni najwyżej. Trudno. Nie twierdzę, że wolałabym aby więcej był na początku ze mną, jednak nie zawsze jest taka możliwość. :/
Na pomoc rodziców oczywiście jak coś to możemy liczyć- mamę swoją to będę prosiła tylko jeśli chodzi o kwestię starszego dziecka. Odprowadzenie do przedszkola jak jeszcze nie dam rady się tak ruszać.
Azamamew- współczuję teściowej. Dobrze robisz jadać w takim razie do mamy. Bo to zawsze z mamą inaczej się gada. Ja czasem nie mogę narzekać na teściów że się wtrącają, chociaż były zgrzyty nieraz. Z moimi rodzicami też, ale im to powiedziałam co miałam powiedzieć i później już ok było. Z teściami niestety tak nie jest bo jak coś powiedziałam to później obraza..