Wyników jeszcze nie ma. Do domu jeszcze nas nie puszczą bo Ci z Warszawy kazali nas do poniedziałku przytrzymać i potem dowiemy się kiedy jedziemy do Warszawy. Tam pobiorą mu krew i wyślą za granicę. Jak ja kolejny weekend tu wytrzymam to nie wiem. Mój mąż to chociaż jeździ do domu co drugi dzień na noc i regeneruje siły a ja jak już to tułam się do ciotki. Upał w sali straszny. Ledwo siedzę a gdzie reszta.