Ja nie mam oporów żeby karmić dziecko poza domem, ale szukam zawsze w miarę ustronnego miejsca i robię to tak, że nikt nie ogląda moich piersi i większość ludzi nawet nie zauważa, że karmię. No i staram się tak planować wyjścia żeby unikać karmienia na zewnątrz, ale jak mus to mus

Z synkiem było inaczej, bo była wiosna, lato... a teraz zaraz jesień, zima... więc trochę lipa pod tym względem.
maldob ja jestem 2,5 tygodnia po porodzie, tym razem nie nacięli mnie ale pękłam w najbardziej niefortunnym miejscu i nie mogłam na tyłku siedzieć w ogóle przez 2 tygodnie, do tego ból całej miednicy i kręgosłupa mnie bardzo ograniczał. Teraz już jest lepiej, daję radę sama, ale tyłek nadal mnie boli i spacery w żółwim tempie :/ Krwawię jeszcze, ale troszeczkę i nie codziennie.
Po pierwszym porodzie krwawiłam ponad 5 tygodni i równe 6 tygodni czułam się jak niepełnosprawna, ale to była gorsza historia.
I potwierdzam - z dwojga złego lepiej być naciętym niż popękać
beata zdrówka, oby nic poważnego się nie rozwinęło.
sierpniówka u nas też zalecają suchą pielęgnację kikuta, po kąpieli wycierałam do sucha jałowymi gazikami i grzebałam patyczkiem tak dosyć konkretnie i odpadł po tygodniu. Kilka razy psiknęłam octaniseptem jak dość dużo się tam nazbierało. To co zostało po kikucie też czyszczę na sucho po kąpieli. Jak chcesz robić octaniseptem to możesz tak robić, tylko najważniejsze żeby porządnie oczyścić wszystko. Ja czasem męża prosiłam, bo on porządniej to robił, a ja nie patrzyłam nawet wtedy
