Możecie mi coś doradzić, bardzo się martwię. W czwartek moja mała jak zawsze była aktywna wieczorową porą. Wszystko było ok. W pt zaczęłam 31 tc i jakby się nagle wszystko zmieniło. Ruchy dziecka stały się dla mnie mniej wyczuwalne, kopnięcia nie takie mocne. Wieczorem o stałej porze czekałam na kuksańce od małej, ale nie były takie jak zwykle. Zjadłam coś słodkiego i czekałam na silniejszą reakcje małej. Trochę się pobudziła, na pewno w ciagu godziny było tych ruchów ponad 10 ale jakieś takie słabe. Dzisiaj tez jakby gorzej, to znaczy czuje, ze się tam troszkę wierci, ale nie ma żadnych kopniaków niczego takiego mocniejszego. Po obiedzie troszkę się poruszała, ale to nie jest to co zawsze! Bardzo się martwię, ze dzieje się coś złego, nie mam żadnego doświadczenia, to moja pierwsza ciąża, a do tego mieszkam w uk i kompletnie nie wiem co robić. Czy jest się czym martwić jeśli mimo wszystko dziecko się rusza tylko jakoś tak słabiutko, czy to jest normalne, bo już nie ma tyle miejsca? Ale taka zmiana z dnia na dzień? Boje się, ze w szpitalu po prostu mnie oleją, mam nr tel do położnej, ale ta pewnie zapyta się czy mała się porusza i powie mi, ze nie mam się czym martwic. A ja na prawdę zaczynam mieć najgorsze myśli....A może tylko mam paranoje, bo za dużo się naczytałam o stracie ciąży. Doradźcie coś dziewczyny
chyba i tak wyciągnę męża na wizytę w szpitalu, bo chyba inaczej zwariuje
