Witam moje drogie słomiane wdówki. Powiedzcie kochane jak sobie poradzić z nie obecnością męża w domku? Mój mąż wyjechał za granicę 1,5tyg. temu jest mi strasznie ciężko,ponieważ jest to nasza pierwsza rozłąka na tak długo,bo aż 11tyg. Tym bardziej,że nie będzie go w św.Bożego Narodzenia i w Nowym Rok..strasznie się z tym czuję.. Wiem,że to była nasza wspólna decyzja,aby wyjść trochę z długów i aby dzieci miały się dobrze.Dodam,że małżeństwem jesteśmy już 2lata i 3 miesiące, a tak ogólnie to 6lat. Mamy razem dwoje wspaniałych dzieci córka 3,5latka a synek 4 miesiące. A do tego wszystkiego jesteśmy młodymi ludźmi,bo ja mam 20 lat za 4 miesiące 21 a mąż tego roku w mikołajki 23l. Strasznie go kocham i strasznie za nim tęsknię,do tego jestem cholernie zazdrosna o niego,nie pracuję jestem w domu z dziećmi..i bywa,że odchodzę od zmysłów co on tam robi,czy nie będzie innej..itp. Czasem mi się zdaje,że zwariuję.Wczoraj dowiedziałam się od mojej szwagierki,że on tam ma się jak to powiedziała "ZAJEBIŚCIE" ,że ma blisko do pracy,świetną pracę,że za trochę będzie możliwość pracy więcej niż 8 godzin,że ma zajebistych ludzi na domku..czuję się przez niego troszkę oszukana bo mi mówił,że mu ciężko itp. a swojej siostrze,że jest zajebiście i szwagierka stwierdziła,że ma super humor..co ja mam myśleć. Oczywiście wczoraj miałam z nim przez to spięcie. I to nie małe spięcie

Kazałam mu przestać do mnie pisać,bo nie ma to sensu z koro mnie oszukuje.. Na prawdę dziewczyny boję się,że nasze małżeństwo nie przetrwa.. Zdrady nie wybaczę,nie chcę być też oszukiwana bo to nie fair.. Mam wszystkiego dość i żałuję,że zgodziłam się na ten wyjazd.. Czuję w głębi serca,że nie damy radę,obym się myliła,bo nie widzę sensu życia bez niego.. Jest tym moim jedynym...Doradźcie coś kobietki???Co robić???:-)