reklama

Słomiane wdowy

Kasiorzyca masz calkowita racje, zreszta gdyby w naszym kraju można by bylo znalezć prace dobrze płatna, to nikt by nie wyjeżdżał. A w naszym kraju pracownik nie jest doceniany przez pracodawce, wrecz zastraszany. Wiec czemu ma siedziec w jakies fabryce lub stoczni ,za pare groszy, jak może wyjechac i zarobić o wiele wieksze pieniadze. W latach 70 czy 80 zdawało to egzamin gdzie przecietny Kowalski zarabiał pare groszy, i nie miał żadnych planów na przyszłość. Niestety żyjemy w czasach kapitalizmu i pieniądz jest na pierwszym miejsu, dobra materialne- nie możemy naszym dzieciaką odmawiać kupna rowerka, nowej zabawki czy komputera- dzieciństwo szybko im minie, a chyba chcemy żeby mieli dobre wspomnienia. Chcemy nasze dzieci kształcić, a na to też trzeba kasy- szkoła,języki obce, kluby sportowe to wszystko kosztuje a to początek góry lodowej. Zreszta my też mamy jakieś oczekiwania- nowe meble, sprzęt rtv, dom, mieszkanie, wczasy w kraju lub za granicą, samochód. Wiec nasi meżowie wyjeżdzaja a my na nich czekamy, zreszta i tak jestesmy w dobrej sytuacji. Na Filipinach duzo kobiet pływa na statkach i w domu zostaja ojcowie z dziećmi, a matki są w morzu nawet po 11 miesiecy. Wiec cieszmy sie z tego co mamy i cierpliwie czekajmy na naszych meżów.
 
reklama
Niestety takie są realia naszego pieknego kraju...
Zanim dowiedziałam się, że jestem w ciąży Mariusz pracował w Polsce.
Ale wystarczało nam na wynajęcie mieszkania i przeżycie, a on i tak dorabiał jeszcze na boku.
Ciężko było dotrwac do pierwszego a co dopiero odkładać na mieszkanie czy kupic wyprawke dla dziecka...

Ja już nawet nie mam wielkich oczekiwań i marzeń.
Ciesze się, że w końcu nie muszę myśleć za co kupić pieluchy, ani co zrobie jak mi mały wyrośnie z ciuszków które ma teraz...
Chociaż jest to okupione tęsknotą za tatusiem, który poświęca się żeby mi i małemu było wygodnie i niczego nam nie brakowało.
 
Kasiorzyca znam ten bol, brak kasy i mieszkania. Maz wyjechal jak Oskar mial rok i pare miesiecy i juz tak buja sie po morzu 5 lat. Wiec jest ok, jest tesknota ale spimy spokojnie i nie jest mi przykro gdy synek chce isc do kina, albo gdy chce nowa zabawke, bo nie trzeba ciagle mu tlumaczyc, ze kasa jest np. na czynsz.
Wybralismy mniejsze zlo- milego wieczorku- pa.
 
Mój mąż, jak wielu wyjechał do Irlandii, widujemy się raz na trzy miesiące i ma takie poczucie, że w ten tydzień, w ktory jest w Polsce musimy wszystko zrobić, nadrobić stracony czas, a tak sie nie da.
 
elisabeth jak ja Ci zazdroszcze...
Ja na mojego jeszcze muszę poczekać...

mama_marysia mój Misiek też u Iriszów siedzi...
Wyjechał 8 marca...
Widziałam go raz, przez tydzień, w sierpniu...
I zobacze znowu za 17 dni :)
 
czesc slomiaczki :-)

witaj Kasiorzyca wsrod nas :tak:

elisabeth super, ciesz sie mezulkiem zatem, do milego napisania :cool2:

ja tu na chwilke, mezus w delegejszyn, ale jutro wraca, to za duzo nie popisze tym razem ale zawsze cos to moze wam razniej bedzie

sciskam was goraco

beata2710 no wlasnie jak to jest z tymi filipinkami, u mnie sprzata laska z filipin, jest od 4 lat na wyjezdzie, w domu zostawila meza z coreczka, widzi ja w zasadzie raz do roku :confused:
 
reklama
Czesc dziewczyny

m_ktosia sama już nie wiem jak to jest z nimi, mysle że wybieraja mniejsze zło. Na Filipinach jest bieda, wiec są zmuszone wyjeżdżać. Jest im cieżko, ale co maja zrobić.

Mysz1978 ale masz fajnie, ze Swieta spedzicie razem. Ja nawet na Wielkanoc bede sama z synkiem.

Wszystkim życze milego wieczorku.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry