Może i ja się zdecyduję na ślub... Moje Kochanie mnie namawia co tydzień... U nas to troszkę inaczej, dla nas to by były drugie śluby. Mnie się jakoś nie spieszy i tak jak już pisałam, że ślubem miłości nie zatrzymam... ale Kochanie zaczęło mnie podchodzić od drugiej strony bardziej prawnej i formalnej

. Nie bedzie musiał uznawać dziecka, będziemy się razem rozliczać, chcemy kupić dom, więc o kredyt będzie łatwiej i takie tam argumenty z którymi się zgadzam i dały mi do myślenia. On chce jak najszybcie. Jednym z moich warunków jest obecność na ślubie tylko światków i Jacusia, natomiast On coś wspominał o ślubie z rodzicami

. Jakoś mi to nie leży... Za starzy jesteśmy, a teściowa będzie płakać

. Nie wiem jak zrobię, wcale tego nie czuję od strony uczuciowej, poprostu jest mi dobrze tak jak jest...
Jakaś dziwna jestem, żeby kobieta nie chciała ślubu

. No i oczywiście nazwiska yeż nie zmienię. Nie zostawię tylko Jacka z tym nazwiskiem. Będzie parami dwoje jedno, dwoje drugie nazwisko :laugh:.