Heh to chyba tylko moje dziecko takie wybredne - zje jak ma dobry humor. No i jedzenie musi mieć ciepłe, jak tylko lekko przestygnie zaczyna zaciskać usta, albo nim pluć. Wstawiam ostatnio miseczkę z jedzeniem do drugiej miseczki z ciepłą wodą, tym sposobem udaje mi się go nakarmić bez podgrzewania w międzyczasie.
No, ale nie narzekam, bo teraz (odpukać) już coś je, na początku była walka, żeby raczył spróbować chociaż 2 łyżeczki.
Trzy tygodnie temu zaczęłam walkę, żeby pił mleko z butelki. Jakiś tydzień temu poddałam się. Dziś zostało mi 80ml ściągniętego mleka (bo rano dostaje na nim kaszkę) i postanowiłam wlać mu je do butelki i spróbować dać. Mąż podał mu butelkę, a on złapał ją w obie ręce i wypił mleko do dna duszkiem. Czyli umie, tylko nie zawsze chce. No, ale jest nadzieja, że nie będzie głodował jak pójdę do pracy.