wczoraj ugotowałam, mały pięknie zjadł ale zrobił zupełnie inną kupkę niż po słoiczkach. Zrobiłam na dwa razy porcję <na wypadek jakby jednak mu nie zasmakowało> ale dziś już nie zjadł, płakał strasznie i miał marudę <pisałam już o tym na głównym> i zjadł może parę łyżeczek.. Ja tylko dlatego wzięłam się za gotowanie bo teściowa załatwiła mi cukinię, ziemniaki i cielęcinę i to wszystko z pewnego źródła więc ugotowałam. Jutro znów ugotuję a resztę cielęciny po porcjuję i zamrożę. Do tych składników dodałam jeszcze soku marchewkowego z hippa by takie gęste nie było i wyszło w sumie mi super (nie chwaląc się, hihi)