Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Wierzę, ja mam inny "odchył". Ja przez długi czas jeździłam do pracy dłuższą drogą, bo bałam się wjeżdżać na ulicę Polną w moim miasteczku - pod tym adresem jest szpital, w którym przeżyłam swoje. Boję się lekarzy, szpitali, jedynie gdzie wejdę, to prywatnie, ale do zwykłej przychodni nie mogę iść, bo mam coś jakby atak paniki. Nie wiem. Bardzo mi przykro, że masz takie odczucia, ale jestem przekonana, że ona na pewno tak nie myśli i nic złego się z nią nie stanie. Ma teraz swoich kochających rodziców i to się liczy.Wiesz nie chodzi nam o to, że nie wiem kochamy dzieci bardziej niż matki bez takich przygód. Po prostu jak sobie przypomnę tamte dni to mnie aż ściska, to były czarne dni, jak zły sen. Serio myślę, czy ten brak mnie będzie miał dla niej konsekwencje, czy te mocne leki, morfina od pierwszego dnia życia... no i ciągła obawa czy dalej będzie wszystko dobrze.
Ja bym nie zostawiła, ale nie mówię, że jak ktoś zostawi to jest zły.Fora internetowe to jest jednak fenomen.
W życiu realnym nie znam ani jednej osoby, która by zostawiła noworodka na noc w oddzielnym pokoju. Za to tu wysyp obrońców.
Tu dzieci nie chcą się bawić z rodzicami, nie lubią jak im się czyta, nie proszą o wspólny czas. Ba, nawet magicznie nie chorują przez całe dzieciństwo.
Jeszcze tylko smoków w tej bajce brakuje.
Może znasz za mało osób. Ile osób tyle historii. Poza tym nadinterpretujesz wpisy. Ja nigdzie nie napisałam, że moje dziecko nie chce się ze mną bawić czy nie prosi o wspólny czas. Chyba żadna z nas tego nie napisała.Fora internetowe to jest jednak fenomen.
W życiu realnym nie znam ani jednej osoby, która by zostawiła noworodka na noc w oddzielnym pokoju. Za to tu wysyp obrońców.
Tu dzieci nie chcą się bawić z rodzicami, nie lubią jak im się czyta, nie proszą o wspólny czas. Ba, nawet magicznie nie chorują przez całe dzieciństwo.
Jeszcze tylko smoków w tej bajce brakuje.
Ja tyle co się napatrzyłam podczas tych czarnych dni to Wam tylko powiem, że miłość rodziców do dzieci to chyba coś najbardziej niezwykłego na świecie. Bez względu na to jak je wychowują... tyle poświęcenia i miłości co widziałam tam, nie widziałam przez całe życie - choć mam bardzo kochających rodziców, zdolnych do poświęceń. Ile roznych kobiet i mężczyzn tam widziałam to nie zliczę, ale koniec końców i tak każdy myślał o dziecku, a nie o sobie.Wierzę, ja mam inny "odchył". Ja przez długi czas jeździłam do pracy dłuższą drogą, bo bałam się wjeżdżać na ulicę Polną w moim miasteczku - pod tym adresem jest szpital, w którym przeżyłam swoje. Boję się lekarzy, szpitali, jedynie gdzie wejdę, to prywatnie, ale do zwykłej przychodni nie mogę iść, bo mam coś jakby atak paniki. Nie wiem. Bardzo mi przykro, że masz takie odczucia, ale jestem przekonana, że ona na pewno tak nie myśli i nic złego się z nią nie stanie. Ma teraz swoich kochających rodziców i to się liczy.
Ja bym nie zostawiła, ale nie mówię, że jak ktoś zostawi to jest zły.
Moje dzieci chciałyby się ze mną bawić w niszczenie sprzętów domowych i wyrywanie sobie zabawek, ale mnie to nie jara. Ja jestem ich mamą, nie koleżanką. Wspólny czas jakoś się dzieje po prostu, najczęściej się wygłupiamy, młodsza kokietuje ojca, żeby ją gilgał, ja oglądam programy przyrodnicze ściśnięta ze starszą, robimy coś w ogrodzie, różnie. Chorują mniej, bo dostają proszek na odporność i chyba to działa, odpukać.
Za to cała czwórka uparta do porzygu i potem wychodzą kłótnie, dziewczynki się szarpią, my kłócimy ze starym i stale jest hałas w domu. Nawet jak się dobrze bawią to jest ciągle głośno, co daje na psychikę. Nie ma idealnie, ale kocham moją rodzinę.
Moja znajoma mi opowiadała, że miała taką dziewczynę na sali. Próbowała ją dobudzić, ale nieszlo. Zawołała położne, bo serio myślała, że coś jej się stało albo nie żyjeJa widziałam typiarę z noworodkiem, która spała i spala i spała, a jej dziecko w tej mydelniczce wyło tak, że w końcu położna jej zwróciła uwagę. Bez problemu spała tak, że chrapała i nie obchodziło jej, że własne dziecko płacze wniebogłosy. Źle się na to patrzyło.
To tamta tylko przystawiała dziecko do piersi i z powrotem do pojemnika. Jak tamagotchi. Okropne. Ja swoich nie mogłam puścić mimo, że byłam cieniem człowieka. Nie mogłam spać, bo na nie patrzyłamMoja znajoma mi opowiadała, że miała taką dziewczynę na sali. Próbowała ją dobudzić, ale nieszlo. Zawołała położne, bo serio myślała, że coś jej się stało albo nie żyjeokazało się, że miała mocny sen po prostu kobiecina.