A muszę powiedzieć że wczoraj Rafał był nawet spokojny. Wstał o 7 a jakże. W dzień miał 3 drzemki w tym dwie prawie po 1,5 godz. Z ostatniej wstał o 18 i spać poszedł o 20.30 . Pisałam już że chciałam mu troche poprzestawiać żeby nie chodził spać z kurami (tj o 19). A wieczorem to miał taki humor że ho ho. Przebudził się ok 23 ale dostał smoka i poszedł spać, kolejna pobudka o 3.30 n cyca i spać do siebie. Obudził się o 5.30 i wzięłam go do siebie ale nie nacyca i spaliśmy do 7.
A jaki bunt jak go kładę spowrotem 
. Kiedys pogadał se pogadał i w kimono. A teraz, jak trzeba się położyć do wyreczka to ryk, więc najpierw musze go uspokioć, dac smoka, czasem jescze w łóżeczku kończy jeść kolację, potem trochę go zabawiam i zostawiam, jak ma już dobry humor. SAm se trochę poleży i zaczyna jęczeć więc ktoś i tak wraca. KOńczy się zazwyczaj na tym, że albo ja albo mąż przy nim. Starsznie się w coś musi wtulic żeby zasnąć i najlepiej jak to jest coś ciepłego, np moja ręka bo niestety do łóżeczka się nie mieszczę. JAk robi fik na boczek i przymyka oczka to się cichaczem wymykam. NAjgorsze jest to że zasypia ze smokiem i zanim zasnie to go ze 100 razy wypluje jeszcze. A szanse na zasypianie bez smoka na dzień dzisiejszy ZEROWE.
Zamiast smoczka... 

Więc co ja go kładę to on wstaje i tak w kółko 