i jeszcze chciałam się Wam pożalić jaki kiepski dzisiaj dzień mam

Rano jak jechałam zawieźć Mateuszka do przedszkola to nie było pod przedszkolem miejsca do zaparkowania auta, zobaczyłam wreszcie jedno i stwierdziłam że dam tak radę stanąć, ale się myliłam, chcąc zrobić więcej miejsca dla pieszych zaparkowałam blisko innego auta i zahaczyłam auto obok, przerysowałam mu auto

Ciężko to dokładnie opisać jak tego dokonałam. Myślałam że się zastrzelę, patrzę a z bramy wychodzi facet i idzie w moją stronę, no i do mnie, i mówi, przerysowała mnie pani? ja glowa w dół, mówię wiem i przepraszam, łzy w oczach miałam z nerwów, na szczęście nic strasznego mu się niestało, ja mam bardziej lusterko uszkodzone ale to nie ważne, pan powiedział że problemów mi nie będzie robił i zebym wjechała sobie teraz na jego miejsce bo on odjeżdża
cd. Do ginekologa pojechałam już tramwajem żeby nikogo nie zabić po drodze, po wizycie byłam jakaś taka zdenerwowana, idę patrzę że tramwaj jedzie, wskoczyłam do niego i zadzwoniłam do koleżanki, gadam i gadam i patrzę że nie wiem gdzie jestem, jechalam nie w tą strone co trzeba, wsiadłam na przystanku na którym wysiadłam... Brak słów nomalnie...
