Mam 34 lata, jestem w piątej ciąży (4 poronienia). U mnie najprawdopodobniej winna była zakrzepica.
Chodziłam do lekarzy prywatnie (pakiety LuxMed czy tam PZU), ponadto byłam w klinice leczenia niepłodności, zrobiłam mnóstwo badań. A póki nie dostałam zaświadczenia od hematologa, nie za bardzo lekarze się kwapili aby przepisać mi heparynę. Prawdopodobnie nie miałabym tylu poronień (w tym jedno zatrzymane, w 11 tygodniu), jakbym od razu dostała te zastrzyki, ale trudno.
Teraz jestem w ciąży, na półmetku i chyba będzie ok. Oby.
Dziewczyny, nie bójcie się zmieniać lekarzy (bo są jeszcze lekarze z powołania), jeśli czujecie że coś nie gra.