witam, kurcze nie wiem czy to był dobry pomysł zakładać tak obszerny wątek bo ja nie jestem w stanie nadrobić, wystarczy 1-2 dni przerwy od forum i człowiek wypada z obiegu.
przepraszam, że nie odpiszę wszystkim ale odniosę się tylko do znajomych, których poznałam wcześniej na innych wątkach
piaska kurde, w dupla ta panią doktor trzeba kopnąć, dawała Ci CLO bez monitoringu czy co? kurde, teraz tylko problemy są przez nią...
lamorela kurcze widzę, że się pogmatwało u Ciebie... poczekajcie jak emocje opadną, bo emocje to jest najgorszy doradca... usiądzcie, pogadajcie, niech każde się wypowie jak widzi Waszą przyszłość, jakie ma oczekiwania wobec drugiej osoby, co byście chcieli zmienić.
kobietka twardzielka z Ciebie!!!! kciuki za zielone światło do starań! jak tam Twoja tarczyca?
ewka jak tam? działacie?
grzanka byłaś u endo już?
co do małżeństwa to my jesteśmy razem ok 7 lat, jako małżeństwo rok, docieramy się i stąd różne nieporozumienia, ja mam wybuchowy charakter i jestem dość nerwowa i to też powoduje różne kłótnie.
no i niestety ostatnio odkryłam w sobie do tej pory nieznane mi emocje- zazdrość i zaborczość...
nie jest to powód do dumy ale staram się nad tym pracować...
zmieniając temat, to nie mam pojęcia, czy owulacja była czy nie, zagmatwany ten mój cykl bardzo, śluzu płodnego w sumie nie było praktycznie, skok był spektakularny, nigdy takiego nie miałam
ostatnio przez tą moją zazdrość stres mnie żżera, to i pewnie cykl mi się rozregulował, nie mogę spać, nie mogę jeść bo zaraz mi niedobrze... od 2 dni już mnie trochę puściło, chyba zaczyna docierać do mnie to co mówi do mnie mój mąż, tłumaczy mi po tysiąc razy, że nie mam powodów do zazdrości, że źle reaguję, że nie mogę go próbować zamknąć w złotej klatce itd.
jezu ile on ma cierpliwości do mnie
