kurcze, jak mnie wszystko wkurza ostatnio w pracy, mamy jakiś nowy ważny projekt, ludzie się zabijają, żeby coś na tym ugrać dla siebie, ogólnie mało kto się zna na temacie i jeszcze mnie w to wmieszano (bo mam doświadczenie z poprzednich prac), stwierdzając, że jak to wypali, to jeszcze będzie konieczna reorganizacja całej instytucji - jestem zła, bo miesza się mnie w to, wszyscy gratulują, że super szansa, a prawda jest taka, że jakbym mogła, to bym się tym w ogóle nie zajmowała
mam fajne stanowisko, spoko obowiązki, umiarkowany spokój i nagle ktoś to chce zburzyć, a całością ma zarządzać koleś, z którym nie da się normalnie współpracować
jejku, jak ja bym chciała, żeby się okazało, że ten miesiąc starań był szczęśliwy... nie, żebym od razu chciała iść na zwolnienie, ale po prostu nie przejmowałabym się tym wszystkim, a prędzej czy później i tak by mnie w tej pracy nie było,
jestem zła na to, co się tu wyprawia
jutro idę do lekarza i dowiem się czy pęcherzyk pękł...