Dobry wieczór,
jezdem

, żyję choć marnie mi dziś.
Wczoraj z dokładnością co do godzin, @ rozwiałam moje nikłe nadzieje na owocny cykl. Poczułam się wyjątkowo paskudnie. Mam dość, dość ciągłego inicjowania staranek , mierzenia, liczenia, obserwowania, ale - przecież nie mogę się poddać. Jeżeli przestanę, to z pewnością nie uda nam się zajść w ciążę. I jak tu odpuścić. Czas ucieka...lata lecą...dlatego podłamana jestem. Już się ogarniam, za kilka dni, zn zacznę prowadzić swoje małe laboratorium...termometr, teścik, kubeczek, sik...
Im dłużej się nie udaje tym bardziej jestem zdeterminowana. I tym bardziej cierpię patrząc na ciężarne i noworodki, wózeczki, ciuszki.... Mój mąż nie bardzo to rozumie
Dziękuję Kochane na słowa otuchy, dobrze, że jesteście.
Wy jak nikt inny rozumiecie chwile słabości.
Anka - na lipcowej wizycie ginekolog kazał stawić nam się w grudniu (jeżeli nie zajdę w ciążę) z badaniami nasienia. Na moje pytanie czy na fundusz, powiedział, że mam sobie zrobić badania w Bydgoszczy we własnym zakresie. Wydaje mi się, że nie tak od razu nie może/nie chce wystawić skierowania na badania, a jeżeli chcemy przyspieszyć, to mamy zrobić to sami. Na stronie NFZ oddział Łódź znalazłam info, że badanie nasienia nie jest refundowane
Badanie nasienia
Phoebe, natkusia, Ludzik, Malusiolka, julia - dziękuję za kciukasy, przydadzą się :-)
mamaTomeczka - na pewno nam się uda, ja poproszę 1 ( słownie: jeden) prywatny fluidek

Ładne futerko - zimowe ???
Malusiolka - mam nadzieję, że to nic poważnego, może to tylko stres...masz go w nadmiarze
susel - moja tempka po owu zawsze tak ładnie wygląda, wolałabym nie mierzyć, ale muszę mieć jakąś podstawę do lekarza. Boję się, że tutaj największą winę ponoszę ja i mój stres. Od zawsze obawiałam się, że będę miała problemy, bo moja mama też miała, choć 40 lat temu było zupełnie inaczej. Diagnoza była taka, że nigdy nie będzie miała dzieci, ale wykonali jej rózne badania, w między czasie ( nie wiem dokładnie jak długo się starali) adoptowali 3-letniego chłopca (osobna historia) potem badanie drożności jajowodów, co je ruszyło i zaraz potem zaskoczyła. Do 5 miesiąca lekarze byli pewni, że to guz ( no bo postawili diagnozę, że ona przecież nigdy

) i chcieli go usuwać. Dopiero jak guz (mój brat) zaczął się ruszać, to babka zajarzyła, że to ciąża.
A we mnie od zawsze był strach, że ja będę miała problemy z zajściem...
mychunia - naprawdę dziwna sprawa...chyba bez dokładniejszych badań się nie obędzie. Trzymaj się, ja też dziś od rana na tabletach przeciwbólowych
Tomasz w pracy, na cmentarzu byliśmy do południa, potem teściowa zaprosiła nas na obiad




po obiadku Małż odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do pracy, ja poszłam z psem na spacer i pojechałam do rodziców. Ze względu na @ ,mam dziś cheat dey (czyli jem wszystko na co mam ochotę - robię tak zawsze w dzień @) a dziś było co podjeść

Teraz gotuję kaszę z warzywami dla psa i barszcz na jutro.