lamorela o Ty, dobra jesteś!!!!! oj uwierz mi, miałam ochotę rzucić w niego tym telefonem!!!!!!
grzanka,
benefica no dobra, będę się wywnętrzać bo chyba potrzeba mi, żeby mi ktoś do rozumu przemówił bo nakręca mnie mieszanka złości & zazdrości ... a to nie jest dobre połączenie...
a najlepsze jest to, że nie chciał mi tych smsów pokazać
że niby zaraz coś sobie ubzduram, wyoblrzymie, źle zrozumiem a to tylko zwykłe smsy.
taaaaak??? skoro to są zwykłe smsy to dlaczego boi się je pokazać?????
już od jakiegoś czasu o niej gadał, per "ta śmieszna" bo nie pamiętał jej imienia, że ona taka zabawna, że taka śmieszna, że fajnie się z nią jeździ, jeszcze wtedy mnie to nie ruszało ale jak z "ta śmieszna" zmieniła się już na "Martynę" i codziennie było, a Martyna to to powiedziała, a Martyna to to zrobiła... to już mnie to zaczęło drażnić, czym mnie bardziej to drażniło tym jego to bardziej bawiło, że jestem zazdrosna.
spoko, ja wiem, że fajnie jest jak się wie, że druga osoba jest o Ciebie zazdrosna ale łatwo można przegiąć i przekroczyć granicę gdzie to było zabawne do momentu gdzie to się zaczyna robić wkurzające i ZASTANAWIAJĄCE.
raz zostawiła okulary w "eLce", niby zapomniała (chociaż ja w takie przypadki nie wierzę), pech chciał, że akurat byłam z Marcinem i razem jej pojechaliśmy oddać te okulary. Ku mojemu zdziwieniu, małolata wyszła przed dom w mega krótkich szortach i w górze od kostiumu kąpielowego (uwaga, tego dnia nie było upału). No to się zdziwiła jak otworzyłam jej drzwi od auta i oddałam okulary
nie wiem na co liczyła, że co zaszpanuje pół gołą dupą i cyckami????
kuźwa, może i przesadzam ale niestety zazdrość odziedziczyłam bo moim ojcu (chorobliwie zazdrosny alkoholik), a w dodatku zostałam już raz zdradzona i jednak jakaś tam zadra w sercu przez to została.
dziś skończyło się tym, że M. przekonywał mnie, żebym sobie nic nie wkręcała, że to tylko smsy o niczym, że jak by chciał coś zrobić to na pewno by o niej nie gadał tylko własnie ukrywał to wszystko żebym się czasami nie domyśliła, że jak chce to mogę zadzwonić do biura, żebym wiedziała kiedy ma okienka i co w ich czasie robi itd. a ja rzuciłam w niego pudełkiem od soczewek kontaktowych (które dostał od tej wspaniałej Martyny) i wycedziłąm przez zęby żeby spierrdalał i żeby czasem telefonu nie zapomniał bo możę MARTYNA DO NIEGO BĘDZIE PISAĆ.
wiem, że źle robię, że jak będę dla niego chamska i będę go wyzywać to sama do tego doprowadzę, że nie będzie chciał wracać do domu i będzie szukał innego towarzystwa, w którym nikt mu niczego nie będzie wmawiał i go obrażał...
no ale ukrywanie smsów to już lekka przesada... bo skoro nie chce mi ich pokazać bo wg niego zaraz sobie wyobraże Bóg wie co i będzie afera to po jaki kij w ogóle z nią smsuje???? i o czyyyyyym??????
skoro nie chce mieć awantury o to to niech tego nie robi. proste.
bo wiecie jak to jest, skoro raz dał mi powód do zazdrości to już pewne ziarno niepewności i podejrzliwości zostało zasiane u mnie i koniec. teraz to już lawiną pójdzie... byle co a ja już będę sobie układała scenariusze w głowie

wiem, ze pewnie przesadzam, wiem ale chyba ktoś mi musi porządnie nakopać bo inaczej sama się będę nakręcać i niczego dobrego to nie wróży. :-(