reklama

Staraczki 2015 : )

Ewel my tez kupilismy mieszkanie w nowym bloku, oddany byl w polowie 2012 a my we wrzesniu 2012 sie wprowadzlismy. No i za miejscowke tu sie duzo placi, mieszkania sa drogie, ale my kupowalismy tak, zeby R mial latwy dojazd, a wlasciwie na piechote ma do pracy
 
reklama
Ja tez mam wyjscie awaryjne, w razie czego mam mieszkanie w skarzysku, zawsze moge tam wrocic a to sprzedac. Tylko jak wiadomo tam gorzej z praca. Zreszta poki co nie narzekamy, kasy wystarcza nam na wszystko i jeszcze udaje sie odlozyc. Ale wyjscie awaryjne musi byc :-)
 
To fajnie ja z jednej str też tak.myślę żeby gdzieś w pobliżu pracy Ale z drugiej str kredyt na tyle lat się ma i nie chce przepłacać za miejsce ze wzg na to ze blisko pracy bo nie wiem czy ja lub mój mąż tej pracy nie zmienimy.... A różnica czasami na metrze jest ogromna np 4-5tysięcy;)
 
U nas w mieście obok mieszkanie 3-pokojowe z lat 80-tych, 90-tych to koszt 120 tys, a w tych nowych blokach to już za taki sam metraż koszt 210 tys. Natomiast tu na wsi to trzy pokoje się kupi za 80 tys. Z tym, że tu spółdzielnia na wysokie czynsze.
 
No u mojego męża też pewną Ale są różne sytuacje jak słyszę od znajomych o zwolnieniach grupowych z dnia na dzień to jednak nie jestem tak optymistycznie nastawiona .
 
reklama
A bardziej przeraża mnie to co się dzieje jak się nie ma nagle na spłatę takiego kredytu bo mój mąż pracuje w windykacji i jak opowiada czasami to masakra... Szczególnie np teraz gdy frank poszedł w górę... Ludzie którzy mieli ogromne obroty na kontach nagle nie maja kasy...ale jak piszesz trzeba mieć wyjście awaryjne my narazie nie mamy. Jak dostaniemy ta działkę to wtedy będzie:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry