eh dziewczyny...i znowu pisze ze sowimi smętami.
siedze sobie sama w domku, wszystko jest pieknie, drzemie sobie za dnia, dobrze sie czuje ( poza zaczynajacymi sie mdlosciami i meeega zaparciami) miziam pieska, gotuje obiadki....fajnie.
i co? wczoraj juz zaczepka ze strony brata a dzis? taka awantura, ze pol bloku nas slyszalo.
nie chcialam sie klocic naprawde, ale jak sie poraz setny w przeiagu 2 minut slyszy, ze jest się " dziwką" "szmatą" "suką" "kurwą" i że mam się zakopać 30 metrow pod ziemie to moze bedzie ze mnie jakis pożytek to juz nie wytrzymalam.
o co poszlo? o jakis widelec w zlewie? WTF?
przeszkadza mu, ze jestem w domu bo nie moze sie podupcyć ze swoją milejdi w sypialni u mamy i nie mogą się rządzić to próbuje mnie wypedzic z domu .
wie juz ze jestem w ciazy na co powiedzial " a co mi szkodzi zeby Ci wpierdolic?" itp..itd...
eh i znowu ucieczka mnie czeka jeszcze sie z nim poszarpalam na pozegnanie...
moj maz jak wroci prac chyba go zabije
gratuluje tym, ktore zobaczyly serduszka! mam nadzieje ze ja bede to widziala jutro