Jak byłam w ciąży to specjalnie kupiłam sobie sokowirówke i 5 kg marchewki że będę sobie robić i pić. Po jednej szklance nie mogłam wyjść z WC bo tak mną szarpało... I tak sokowirówka stoi do dziś nie używana. A co najciekawsze moja córka nie nawiedzi marchewkiHaha były moja zmorą. Jak ja mogłam pochlaniac takie ilości i się nie zaslodzzić...Teraz omijam też je z daleka