Airfix u mnie styczeń jakiś pechowy. Codziennie coś: nowy rok zaczął mi się od pobolewania zęba (który kiedyś leczyłam kanałowo, ale po paru dniach przeszło, czasem właśnie tak mam z tym zębem), zepsuł nam się całkowicie monitor i drukarka, po poronieniu cykl mi się wydłużył do 35 dni, okres długi bo 9 dni trwał, przez to wypadła mi tydzień temu wizyta u ginki, a przed okresem złapałam tam jeszcze chyba grzybicę.Mój m czyścił kaszaka na karku z 4 dni, a mój synuś daje popalić w przedszkolu i na konsultacjach wylądowałam. W pracy też jakoś nerwowo. Jutro idę do ginki na usg, będę mieć 12 dc, więc na wizycie ma mi powiedzieć czy z macicą wszystko w porządku po poronieniu (które było już ponad 2 miesiące temu), czy owulka się zbliża, czy nie mam żadnej infekcji i jak da mi zielone światło to od jutra zaczniemy starania.Boję się strasznie. A co u Ciebie?