Cześć. Można dołączyć?

. W sumie to starania zaczęliśmy od stycznia 2013, ale pewnie na wątku styczniowym dziewczyny już mocno się znają więc zajrzałam do Was
Na pocztku na starania na luzie. Pod koniec lutego coś mnie tchnęło i poszłam zbadać TSH. Dobrze zrobiłam, bo wynik w granicach 5 :/. Od razy powędrowałam do gina, ten przepisał mi Euthyrox n25 i kazał zapisać się do endokrynologa. Na wizytę prywatną czekałam 1,5 m-ca, więc nie chcę myśleć ile trwało by czekanie na nfz. Endokrynolog zwiększyła mi dawkę do 62,5. Niedawno byłam sprawdzić poziom tsh i spadło mi na łeb na szyję, bo poniżej normy (o,24), ale bez tragedi - jak to okresliła pani endokrynolog. Kazała dalej się starać i mówiła że wynik ten nie przekreśla starań, ale nie ma sensu żeby był tak niski i zmieniła mi sposób dawkowania na: od pn-pt dawkę 62,5, a w weekendy 50. Poza tym przy wysokim TSH wyszła mi za wysoka prolaktyna. Na szczęscie przy spadku tsh spadła i ona (z prawie 30 do niecałych 16). Zastanawiam się czy też nie wydębić skierowania na zbadanie prolaktyny z obciążeniem i wtedy się upewnimy czy wszystko jednak z nią ok.
Tak więc teraz urządzam sobie wędrówki. A to do gina, a to do endo, a to do laboratorium.
Ostatnio od gina dostałam też receptę na Duphaston. Ma mi pomóc w delikatnych plamieniach i długich cyklach, bo niestety z takimi się borykam (różnie występują od 30 do 49 dni). 2 miesiąc zaczęłam też mierzyć temperaturę, żeby sprawdzić jak to tam wygląda, czy owu jest (upewniam się, bo bóle okołoowu. dają mi się czasem we znaki), jak długa jest II faza cyklu.
Łykam witaminy, TŻ też coś podrzucam

, bo sam z siebie nie pamięta

.
Na kolejną wizytę gin kazał mieć też badania "chłopaków" TŻ, zeby ocenić sytuację. Poza tym mówił że będziemy zastanawiać się nad hsg, jak dalej nic nie będzie wychodziło. Będę musiała chyba powiedziec ginowi (bo wcześniej zapomniałam), że miała wycinany wyrostek (mam nadzieje że żadne zrosty się nie porobiły)