Lili, padłam z tą kaszą z marchwią na obiad





;-)
Dziś gotowałam kaszę i ścierałam marchew, a z wczoraj zostały mi klopsiki w sosie koperkowym;-)
a jeździk jak najbardziej fajny

Maluch nie ma problemu z siadaniem na niego:-)
Poczku, dziękuję :*
Co do pracy, to teraz mimo, ze ciążko, to chyba dobrze, ze jej nie mam, bo raz dziewczyna z którą miał być Miki- po kilku razach straciłam do niej zaufanie, a w takim wypadku dziecka z kimś takim nie zostawię
A po drugie, Mikołaj teraz ma akcję "mama" jak tylko wyjdę, to krzyk, płacz, bo mamy nie ma... jak jechałam do Maciusia 7go, to przyjechała do Niego koleżanka, to pierwsze pół godziny co sobie przypomniał, a przypominał co parę minut o mamie, to leciał do drzwi z płaczem wołając mama... także nie wyobrażam sobie w tej chwili gdybym miała Go zostawić...