Witam ponownie, już po wizycie z niezbyt wesołymi nowinami!
CO sie okzauje, żaden pęcherzyk nei raczył urosnąc sobie, tak jak podejrzewałam bo nic nie czułam , cykl wcześniej w 9dc już czułam konkretnie prawy jajnik!
Co więcej, mój progesteron wynosi 1,11 ng/ml , a co za tym idzie owulacja z takim progesteronem nie moze byc prawidłowa, w poprzednim cyklu monitoring wskazał iż była ona, ale progesteron świadczy że byla to owulka z której nic nie moglo być!
Jednym słowem kaszana.
Pytałam też o śluz, powiedział ze te wszystkie leki, co teraz biore powoduja nawet ze jest go mniej niż tradycyjnie ( co by się zgadzało po mojej obserwacji) i że teraz nie ma sensu brać dodatkowych, bo obecne zmniejszają ilość jakbym wzieła na zwiększenie do w organizmie galimatias. No i powiedział ze dopiero w okresie konkretnych naszych szaleństw coś mi da!
POki co trezba mnie naprostowac.. ciekawe ile to zajmie..
No i się załamałam, nawet mi się nie chce z moim bzykać..
No i kolejna wizyta w poniedziałek - może raczy coś urosnąć!