domi dzieki, no wlasnie skonczylam godzinne ryczenie i mi lepiej, nie wiem chyba moj mozg sie przegrzewa i mysle o menopauzie, maz znowu na dyzurze i ja dostaje do glowy, w kibelku jestem czesto i gdyby nie moja uleczona (uff) grzybica to bym papier toaletowy tam do srodka za kazdym razem wsadzala i sptrawdzala czy moze jakas kropelka krwi tram juz tkwi. Nic dziewczyny placz pomaga sie rozluznic, polozylam mala i dawaj chusteczki i ryczonko jak ta lala, oby juz sie cos pozytywnego wydarzylo u mnie jako ja, bo moj m sie juz zregenerowal, przytyl i moze wyniki w marcu beda oki, mala na cale szczescie zdrowa i wesola, wiec nie mam powodow do uzalania sie, tylko zostaje ja i moj zrabany srodek i ego porypane.