U mnie w rodzine wszyscy jestesmy wierzący ale nie praktykujący jak tos ma ochote sie pomodlić to robi to swoim słowami a nie jaką regułką . Moja mama nigdy nie ingerowała czy chodzimy do kościoła czy nie . Ja osobiście uwazam że Bóg jest wszędzie i widzi nasz czyny i wystarczy że bedziemy dobrymi ludzi dla siebie na wzajem , czasami wychodzi inaczej ale jestesmy tylko ludźmi

. Ja nie raz już widziałam ja te wszystkie babki chodzą i jak one się już nie modlą w tych kościołach a jak wychodzą to zbiórka przed kościółek i ploty a jaki ksiądz jest pleciuch jak chodzi po kolendzie to wszytko wie od starych dewot co swojego życia nie mają . Moj M nie chce iść do księdza o slub prosić jak mamy być szczęśliwi to nam w tym kościół nie pomoże i nie przeszkodzi . Jesli bede miec dziecko oczywiscie zaprowadzę do kościoła bo nie bedę utrudniać mu życia ale jak bedzie starsze to niech samo wybierze .
A uwazam że zmuszanie kogoś do bycia religijnym i do swoich racji jet nie w porządku .kazdy z nas jest dorosły i ja sobię nie wyobrażam żeby ktoś mnie do czegoś zmuszał lub jakis szantaż wywierał .