marcikuk
Fanka BB :)
Zuzia - nie znam dokładnie twojej historii ale skoro wygrałaś walkę z potworem to przesalasz naprawdę wiele i tak jak aniolkowa mama ci napisała patrz w lustro i mów jaka to silna jesteś a nie jak wyglądasz. Zresztą dla twojego partnera to chyba nie ma znaczenia ważne jest ze jesteś. A do września zleci szybciutko.
Co do mnie to tak pobrane komórki miałam w lipcu ale byłam przestymulowana wiec nie mogli zrobić transferu ze swiezakow. Musiałam czekać 3-4 miesiące aż się wszystko unormuje a w miedzy czasie mieli remont kliniki wiec czekanie się przedłożyło. Mowili mi ze transfer pewnie będzie grudzień/styczeń, ze mnie poinformują listownie. a ze tego listu nie dostałam no to do nich zadzwoniłam i mi przysłali spray do nosa, no a ze byłam dopiero co po @ no to musiałam czekać miesiąc na następną no i tak zleciało do marca.
anilkowa - zobaczysz ze w końcu i do ciebie się szczęście uśmiechnie. My sie staramy od 4 lat, mam nadzieje ze już bąbelki z nami zostaną.
noelka - co do snów to daj spokój ja od myślenia tez mam koszmary. Za dużo myślimy i później głupoty się śnią.
gwiazdeczka - to prawda ze z rodzina to najlepiej na zdjęciu się wychodzi. niestety. Ja zawsze byłam córusią tatusia a po jego śmierci zostałam sama. Z mama zaczęłam się dogadywać jako tako dopiero jak tu przyjechałam. Z siostra ma teraz tez dobry kontakt. No ale różnie bywało jak byłam w pl. Przypuszczam ze kazda z nas ma historie na ten temat do opowiedzenia.
A co do znajomych to powiem szczerze ze fakt spotkałam tutaj masę fałszywych ludzi ale również wielu wspaniałych, którzy wiele nam pomogli.
ehh się rozpisałam
Co do mnie to tak pobrane komórki miałam w lipcu ale byłam przestymulowana wiec nie mogli zrobić transferu ze swiezakow. Musiałam czekać 3-4 miesiące aż się wszystko unormuje a w miedzy czasie mieli remont kliniki wiec czekanie się przedłożyło. Mowili mi ze transfer pewnie będzie grudzień/styczeń, ze mnie poinformują listownie. a ze tego listu nie dostałam no to do nich zadzwoniłam i mi przysłali spray do nosa, no a ze byłam dopiero co po @ no to musiałam czekać miesiąc na następną no i tak zleciało do marca.
anilkowa - zobaczysz ze w końcu i do ciebie się szczęście uśmiechnie. My sie staramy od 4 lat, mam nadzieje ze już bąbelki z nami zostaną.
noelka - co do snów to daj spokój ja od myślenia tez mam koszmary. Za dużo myślimy i później głupoty się śnią.
gwiazdeczka - to prawda ze z rodzina to najlepiej na zdjęciu się wychodzi. niestety. Ja zawsze byłam córusią tatusia a po jego śmierci zostałam sama. Z mama zaczęłam się dogadywać jako tako dopiero jak tu przyjechałam. Z siostra ma teraz tez dobry kontakt. No ale różnie bywało jak byłam w pl. Przypuszczam ze kazda z nas ma historie na ten temat do opowiedzenia.
A co do znajomych to powiem szczerze ze fakt spotkałam tutaj masę fałszywych ludzi ale również wielu wspaniałych, którzy wiele nam pomogli.
ehh się rozpisałam


a wczesniej to mi mowil ze udajmy ze spiralki nie ma i sie starajmy :-)
oby ten czas oczekiwań minął wam szybko.
na szczęście ja na nikogo takiego nie trafiłam. Wydaje mi sie, ze to nie ma znaczenia gdzie sie mieszka - ludzie są wszędzie dobrzy i źli. Na wrednych mozna trafic i w Polsce. My tu mamy kilkoro wspaniałych przyjaciół, którzy nam wiele pomogli jak byliśmy w czarnej d...ie. Juz dawno byśmy sie wynieśli z tego miasta do ladniejszego, gdyby nie właśnie znajomi. W Polsce zostawiliśmy tez wielu przyjaciół, którzy mimo odległości i tych 5 lat osobno, nadal dzwonią, mailuja i organizują spotkania jak tylko jesteśmy w kraju (tygodniowy urlop w Polsce nie ma dla nas sensu, bo musielibyśmy sie ukrywać