Witajcie, Dziewczyny Kochane! U nas też dziś paskudnie szaro, leje, a na dodatek na necie ostrzegają przed silnym wiatrem. Więc siedzimy sobie w domku, narobiliśmy pysznej herbatki w dzbanku z podgrzewaczem, i cieszymy się, ze jest nam suchutko i cieplutko

Taką pogodę to ja właśnie przez okno lubię

Zakupki już zrobione, na kolację będzie pyszny kurczaczek z piekarnika, mniam, mniam. Jakoś trzeba se samopoczucie poprawiać, no nie?
Chciałabym też gorąco powitać nowe staraczki, Madzie i Miczel - wybaczcie, że dopiero teraz, ale tu tyle naskrobane, że naprawdę ciężko nadrobić. Życzę Wam i nam wszystkim, byśmy tu nie zagrzały długo miejsca. Ale jako że bardzo mi tu z Wami fajnie i nie chciałabym rozstawać się z żadną z Was, mam nadzieję, że po prostu WSZYSTKIE przeniesiemy się do wątku październikowych mamuś.
Dziękuję Wam bardzo, za tak pozytywne komentarze na temat mojego ostatniego postu. Mam nadzieję, że choć troszkę Wam pomogłam i zasadziłam w serduszkach choć iskierkę nadziei i radości. Ta "niebiańsko-poziomkowa" teoria jest bardzo rozwinięta w naszych rozmowach z Mężusiem. A stworzyliśmy ją niedługo po poznaniu się i wciąż wzbogacamy. Kiedyś wymarzyliśmy sobie, że będziemy mieli trojkę dzieci - Piotrusia, Patrycję i Maksymiliana

(W takiej właśnie kolejności i takie właśnie płcie

) I przez te nasze długaśne, wieloletnie rozmowy, te dzieciaczki już istniały w naszej wyobraźni, rozmawialiśmy o Nich jakby już z nami były, tylko chwilowo gdzieś wyjechały. I wiecie co? Tak się z tymi myślami zżyliśmy, że jakby któreś z Nich nie zawitało do naszego życia, to bardzo by nam Go brakowało...
Kaka, masz rację, Wielkie Testowanie tuż, tuż

W przyszłą niedzielę lub poniedziałek będę już mogła mieć pewne podejrzenia, czy Piotruś już się wybrał w podróż, czy jeszcze trochę pobryka w Niebie
