Witam. Chcialam Was prosic o wsparcie. Mam dzisiaj kiepski dzien... Od ponad tygodnia mam bole w podbrzuszu, od niedzieli staja sie coraz mocniejsze - najpierw czulam ten bol jak przed @ w okolicy jajnika, ale od przedwczoraj zaczelam go czuc w samym srodku podbrzusza. Tak mnie boli, ze ciezko mi siedziec, ciezko mi chodzic, ciezko mi lezec - najlepiej mi jest kiedy siedze zsunieta na fotelu. Bole zaczely sie nastepnego dnia po stosunku - a kochalismy sie w dzien, kiedy planowo mialam miec owulacje. Bylam dzisiaj u ginekologa, ten powiedzial, ze nie wie co mi jest i w ogole zbyl mnie w dosc nieprzyjemny sposob. Strasznie mnie to zdolowalo - ja sie mecze, nie wiem, czy to co czuje jest normalne, a ten mi w ogole nie probuje pomoc ;( Dziewczyny, ja juz nawet zaczelam winda jezdzic, chociaz normalnie zawsze wchodzilam bez problemow po schodach, no i siadam gdzie tylko popadnie, bo nie moge dlugo wystac... Nigdy wczesniej nie mialam takich bolow w podbrzuszu (moze to nie sa jakies bardzo mocne bole, raczej okreslilabym je jako nieprzyjemne i wrecz laskoczace). Powiedzcie mi, czy to moze zwiastowac ciaze? Do planowanej @ jeszcze 7-8 dni... a w ogole gin sie mnie zapytal czy zrobilam test... powiedzialam, mu, ze po tak krotkim czasie od stosunku nie ma przeciez szans nic wyjsc - on sie zdziwil, a potem zaczal na palcach liczyc dni i zmienil zdanie, ze jednak faktycznie przynajmniej 12 dni musi minac... co za lekarz...
Wesprzyjcie mnie dobrym slowem, prosze...