@karotka00 My sielanki nie mieliśmy już przed ślubem bo właśnie wtedy wykryto mi ten zaśniad, było zagrożenie nowotworu więc raczej załamka, nie potrafiłam sobie z tym poradzić i cieszyć się ślubem, który był nie całe dwa miesiące po tym wszystkim. Przez hormony potrafiłam być nie do zniesienia a narzeczony nie rozumiał co sie dzieje. Po ślubie była sielanka może miesiąc, potem zaczełam bardziej interesować się swoim zdrowiem, spedzam godziny szukając w internecie wiadomości o tym co mnie spotkało a męża to męczy. Tak jak moje wybuchy płaczu, które pojawiały się co jakiś czas... On nie rozumie,że ja dłużej przeżywam tę stratę i próbuje zrobić wszystko by już nas to nie spotkało... Natomiast ja nie potrafie zrozumieć jak tak szybko się z tym pogodził... Do tego miesiączki teraz mam o wiele bardziej bolesne więc tydzień nie można się ze mną dogadać... Ale mam nadzieję,że to chwilowe.