U mnie dziewczyny to wtedy, gdy wykryłam ciążę biochemiczną sytuacja była specyficzna. Zawsze miałam nieregularne cykle, ale kilka lat brałam tabletki antykoncepcyjne, dopiero pod koniec czerwca w 2018 r. je odstawiłam. Gin kazała odczekać 3 miesiące, po odstawieniu tabletek zatrzymał mi się okres (prawie 2 miesiące bez okresu) i trzeba go było wywołać dupkiem. Następny cykl miałam regulowany duphastonem i trwał 27 dni. W kolejnym już zaczęliśmy się starać, a ja wtedy pojęcia nie miałam ile trwa mój cykl. Zrobiłam test w 35 dniu cyklu, był negatywny. Następny zrobiłam w 42 dniu cyklu i była bladziusieńka kreska, od razu pojechałam na betę i było coś około 80. Także ja nawet nie chciałam testować przed spodziewanym terminem czy coś takiego, tylko nie wiedziałam kiedy termin mojej @ wypada...
Teraz będę testować kilka dni później, nie wiem czy wytrzymam cały tydzień, ale tak myślę, że 4-5 dni po @ to minimum. Strasznie mnie to bolało, płakałam cały czas, zresztą na początku lipca tego roku jeszcze sobie popłakałam, bo wtedy bym urodziła gdyby wszystko było ok. To jest bardzo ciężkie przeżycie, dlatego ja naprawdę wolałabym nie wiedzieć, zwłaszcza, że poza jednorazową przygodą z super węchem to nie miałam żadnych objawów.
Strasznie mi przykro :-( Wspieram Cię bardzo. My walczymy, w tym roku już w 3 cyklach nawet nie miałam szansy żeby próbować, bo były bezowulacyjne. Trzymam za nas wszystkie kciuki!