reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Mamy prawie 500 zgłoszeń! Prosimy o więcej! Wiem, że nie jest najłatwiejsza, ale obiecuję, że zrobimy wszystko, żeby spełnić wasze oczekiwania. Im więcej nam dacie info, tym więcej będziemy mogli zrobić. A ja dziękuję i jeszcze raz dziękuję :) Wypełnij ankietę, proszę. aniaslu - kliknij

    Nowa aplikacja do forum na smartfony

    Ufff. Długo to trwało, ale wreszcie możemy Wam pokazać nową wersję aplikacji na smartfony. Nie jest jeszcze idealna, ale Wasze uwagi pomogą nam doprowadzić ją do perfekcji. Linki i miejsce do wysyłania uwag - w tym wątku.

reklama

starania , dolki a co z partnerem?

Majeczka

30-tki , przyszłe mamusie
Dołączył(a)
13 Styczeń 2005
Postów
606
Rozwiązania
0
Dziewczynki!!
Pozwolilam sobie rozpoczac ten watek poniewaz wczoraj przecztyalam pewien artykul o blokadzie psychicznej depresjach przed ciaza i po czesci roli partnera w tym wszystkim. Poprosilam mojego mezczyzne o przeczytanie go i zaczelismy rozmawiac o naszym problemie i o moich dolkach, frustracjach bezsilnosci, o naszym forum itd. I wiecie co zadal mi pytanie.
"czy ktoras z nas tu na forum choc raz zastanowila sie nad tym ze nie tylko ona ( mnie rowniez mial na mysli) jest w dolku i przezywa kazda porazke pod koniec cyklu...zapytal czy ktoras z nas pomaga psychicznie swojemu facetowi przebrnac przez to co wlasciwie oboje przezywamy - my i nasz partner przezywamy.. .Czy potafimy byc wsparciem czy tylko ofiara? Szczerze mowiac dal mi do myslenia....Faceci to z reguly twardziele chca byc silniejsi od nas chce byc wsparciem pocieszaja nas ale co z ich wnetrzem? Co tak naprawde czuja?
jak to jest???
 
reklama

Majeczka

30-tki , przyszłe mamusie
Dołączył(a)
13 Styczeń 2005
Postów
606
Rozwiązania
0
szkoda za nikt nie odpisal ..Moze jednak warto poswiecic chwile zastanowic sie napisac czy wasi mezczyzni tez czuja sie zagubieni w tym wszystkim???...umiecie im pomoc ? moze tylko ja sobie z tym nie radze..;-((
pozdrawiam
 

mrowka

Fanka BB :)
Dołączył(a)
6 Styczeń 2005
Postów
1 126
Rozwiązania
0
Ja juz pisałm o tym fasolce- rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa, my z mezem po stracie pierwszej dziddzi przekpłakalismy razem wiele godzin- bo nikt nie musial przed sobą udawać, mąż na początku staral sie zebym nie widziała jak on cierpi ale potem doszlismy do porozumienia, że nie warto sie kamuflowac i było bardzo dobrze :) To polecam wszystkim i tym co sie staraja i tym co aktualnie nie wychodzi
powodzenia :laugh:
 

Majeczka

30-tki , przyszłe mamusie
Dołączył(a)
13 Styczeń 2005
Postów
606
Rozwiązania
0
mrowko dziekuje ze odpisalas...ja wlasnie kolejny raz przezywam porazke ....Wlasciwie my przezywamy bo moj mazczyzna tez...czasem ciezko mi o tym rozmawiac bo wydaje mi sie ze ktoregos dnia on bedzie mial dosc moich dolkow i obsesji ciazowych ;-(
 

mrowka

Fanka BB :)
Dołączył(a)
6 Styczeń 2005
Postów
1 126
Rozwiązania
0
Wiem, że teraz jest najtrudniej ale trzeba to razem przetrwać- i musicie naprawde rozmawiać- nawet a przede wszystkim w sprawach seksu- jeśli nie masz ochoty- bo ja nie miałam mów o tym, i posłuchaj co partner na ten temat ma do powiedzenia, jesli uwazasz,że jestes męcząca dla niego to może porozmawiaj z jakimś psychologiem ja pól roku od poronienia żarłam leki bo mialam silną nerwicę - to jest tez dobre wyjście - tylko najpierw pogadaj o tym z lekarzem nic na własną rekę. Może zacznij sobie spisywac własne myśli- cos w deseń pamiętnika i zobaczysz po jakimś czasie czy w Twojej głowie i serduszku uspokaja się troche- ja stosowałam ta metode i tez pomagało- 30 stron przez te pół roku powstało myśli zebranych. Najpierw ma sie żal do siebie, potem do lekarzy no końcu do sił wyzszych- ale pamiętaj nie jesteś ułomna jestes pelnowartościową kobietą- mi to zawsze mój mąż powtarzał- a posiadanie dziecka to nie maraton ani fabryka- to przygoda, radość- warto sie wyluzować- poczekaj pól roku, rok ile będziesz chciala i postarj sie jeszcze raz- wiez mi, że i tak będziesz sie bała ale warto- widzisz przeciez mój paseczek- a lekarze nie dawali mi szansy :) Wszystko przed Wami- tylko, najwazniejsze jest, że by przyświecal wam ten sam cel i byście nie zbaczali z kursu no i co najwazniejsze patrzyli w tym samym kierunku :)
 

Majeczka

30-tki , przyszłe mamusie
Dołączył(a)
13 Styczeń 2005
Postów
606
Rozwiązania
0
mrowko dziekuje ci...dodalas mi otuchy i nadziei...moze rzeczywisci nie ma co sie spieszyc i ponaglac....Chdze ciagle zalamana i zestresowana porzez to prolaktyna skacze a to do niczego dobrego nie prowadzi...Ale jak poradzic sobie z uporyczywym mysleniem o problemach w dzien w nocy nawet poczas pracy czy na basenie ciagle o tym mysle. czasem jestem zmeczona sama soba...Powtarzam sobie ze tak nie mozna ale mysli same sie tlocza w glowie...czasem mam dosc...
 
Dołączył(a)
13 Grudzień 2004
Postów
13
Rozwiązania
0
Witaj Majeczko,

Teraz jestem w 21 tygodniu ciąży ale muszę powiedzieć że przed ciążą nie było łatwo. O dziecko staraliśmy się 2 lata i za każdym razem gdy dostawałam okres wpadałam w dołek. Nieraz wypłakiwałam sie na ramieniu męża i wierzyłam że my jednak dziecka miec nie będziemy. Nie rozumiałam czemu innym posiadanie potomstwa przychodzi tak łatwo a u nas nic nie wychodzi. Lekarz nieraz radził żeby nie myśleć o ciąży tak obsesyjnie bo może byc właśnie blokada psychiczna itp... No ale jak tu nie myśleć gdy tak bardzo sie tego chce. Dokładnie po 2 latach starań test wyszedł pozytywnie i było to dla nas ogromne zaskoczenie ale i ogromna radość. Przez cały czas starań to mąż podtrzymywał mnie na duchu a ja nie bardzo zdawałam sobie sprawę jak bardzo i jego bolą nasze porażki. Teraz dowiedziałam się że on też bardzo to wszystko przeżywał tylko że nie umiał tego po sobie pokazać, wszystko dusił w sobie...
Po tych doswiadczeniach wiemy już że warto ze sobą rozmawiać o swoich uczuciach bo przecież we dwoje raźniej. Po za tym zrozumiałam że życie nieraz potrafi zaskoczyć: gdy staraliśmy się to nic nie wychodziło a gdy straciliśmy nadzieję i zajeliśmy myśli innymi sprawami udało się.

Pozdrawiam,
Agnieszka
 
B

Barbara

Gość
Chcę w tym temacie również napisać kilka zdań. O moich grudniowych , ciężkich dniach związanych z utratą Bliźniaków pisałam szczegółowo już wcześniej. Cierpiał wtedy razem ze mną moj mąż, choć tak zewnętrznie nie okazywal tego . Wiem, że musiał wtedy być silny, bo inaczej nie udźwignęłabym tego bólu...Jednak kilka dni temu dowiedziałam się od mojej mamy, że w dniu kiedy dzwonił do niej, aby powiedzieć o naszej tragedii płakał przy telefonie jak dziecko...My kobiety mamy inną naturę niz mężczyźni, co nie znaczy że oni mają oczy zamknięte. Mam świadomość tego, że mój mąż - choć o tym głośno nie mówi - zawsze będzie kochał swoje Bliźniaki choć nigdy nie zobaczy jak stawiają pierwsze kroki...Bardzo szanuję Go za to , jakim jest dla mnie wsparciem.
 
N

Nicole

Gość
Na pewno nie można tracić nadziei. Z mężem staraliśmy się o dzidziusia ponad rok. Jesteśmy już po 30-stce i bardzo zależało nam, aby wreszcie się udało, aby dzidziuś był zdrowy... Wiesz, w tych całych naszych staraniach to chyba mój mąż był najbardziej opanowany, podtrzymywał mnie na duchu. My kobiety, może i potrafimy znieść dzielnie ból fizyczny, ale z psychicznym jest o wiele, wiele trudniej... Kiedy słyszałam, albo widziałam,że komuś urodził się dzidziuś, to czułam jakąś wielką gulę, która ściskała mi gardło. To nie była zazdrość... Raczej uczucie bezsilności i pytanie: dlaczego? Rok z naszego życia to badania, badania, badania...(i to bardzo kosztowne) Pukanie do drzwi różnych ginekologów, szukanie pomocy... Wyobraź sobie,że na kilku lekarzy, których gabinety odwiedziliśmy, tylko jeden w rzeczowy sposób potrafił nam pomóc. Wystarczyło zrobić tylko badanie nasienia męża i to z opcją wyszukiwania wirusów, między innymi chlamydii. Wystarczyły tylko 3 tabletki, abyśmy doczekali się upragnionej fasolki... Ja już teraz wiem,że nie można tracić nadziei. Jeżeli jesteś płodna i jeżeli Twój mąż też jest płodny to na pewno doczekacie się dzidziusia. Po prostu musicie uwierzyć i trafić na dobrego lekarza, który odpowiednio pokieruje waszymi badaniami. Jeżeli chcesz wiedzieć, jakie konkretnie badania robiliśmy, to chętnie Ci napiszę. Odnośnie przeżywania problemu przez kobietę i mężczyznę, to powiem Ci,że ten rok starań, płakania w poduszkę i bicia się z myślami, jeszcze bardziej nas zbliżył i dzidziuś chyba bardziej jest i będzie kochany, niż gdyby wszystko poszło odrazu po naszej myśli :laugh: Pozdrawiam Cię serdecznie, Nicole.

PS: Odnośnie filmu - jest piękny...
 
reklama

Majeczka

30-tki , przyszłe mamusie
Dołączył(a)
13 Styczeń 2005
Postów
606
Rozwiązania
0
Bardzo wam dziekuje ze napisalyscie dziewczynki...
teraz wiem ze nie jestem sama i ze nie tylko ja nie radze sobie z blokada dolkami i przezywaniem kolejnych porazek...ja od czasu rozmowy z moim mezczyzna troche zmnienialam nastawienie - przynajmniej staralamm sie zmienic...rozmawiam z nim wiecej a on ciage szuka sposobu zeby mnie pocieszyc rozsmieszyc i oderwac od zlych mysli...mam nadzieje ze kiedys kiedy nam sie uda..dzidzius bedzie wspaniala rekompensata za ten trud..

Nicole bylabym ci wdzieczna gdybys napisala cos wiecej o tych badaniach...Bo ja tak do konca tez nie zostalam dobrze zdiagnozowana nie mowic juz o moim facecie...wiec prosze napisz wiecej.

dziekuje i pozdrawiam
 
Do góry