I tak całkiem na marginesie:
Niechcę słodzić, pisać farmazonów, wybaczcie, ale muszę, taka juz jestem.
Kiedy dwa tygodnie tutaj zawitałam nie wiedziałam ze zostanę tak przywitana i odnajdę sie w Waszym gronie.
Jest to dla mnie bardzo ważne bo byłyście dla mnie wielkim wsparciem.
Mogłam i mogę tu pisać o wszystkim, bo wiem ze napewno któraś z Was napewno odpisze, doradzi, podpowie, "przytuli" dobrym słowem!
Jesteście wielkie!
Dałyście mi tyle energi!!
Czasami dałyście mi do zrozumienia aby ochłonąć, a czasami nakrecałyście mnie pozytywnie do dalszego działania.
Z Wami naprawdę jest swietnie!
Teraz ja i moja fasolka przesyłamy Wam tą energię którą wiele z Was potrzebuje!
Ja w Was wierze, a teraz moja wiara jest z zdwojoną siłą. I mam nadzieje na zafasolkowanie każdej z Was!
Jesteście kosmiczne!
Dziękuje, że tak mnie wspieracie jak i wspierałyście.
Obiecuje wspierać Was i motywować.
A w razie pytań, rozterek pisać odrazu!
Trzeba sobie pomagać nawzajem!
Ściskam Was mocno kochane!!
Ps. U mnie cały dzień nudności.
W samochodzie nie mogłam usiedzieć.
Dziś powiedzieliśmy rodzicom z dwóch stron i rodzeństwu, a dalsza rodzina dowie sie w Grudniu.
Musiałam zawiadomić rodziców, bo często u nich jestem i było by mi cieżko maskowac obiawy, bo od czasu do czasu mi dokuczają.
Oswajanie się, że malutka fasolka rośnie we mnie jest powoli, ale dociera.
Najgorzej chyba po południu miałam takie głupie myśli a czy pozytywny wyszedł napewno pozytywny. I patrzałam na ten test jak głupia, ale jest pozytywny.

I jeszcze nie mogę uwierzyć, że udało się w pierwszym staraniu, chociaż było to możliwe przecież

ale chyba zacznę wierzyć w moją intuicję bo juz po owulacji 3-4 dni cos jak bym czuła.. Ale był ten niepokój ze sie mylę.